Zgodnie z prognozą rano w Kopenhadze poważnie pada. Pojechaliśmy na dworzec centralny do pociągu i z przesiadką pokonaliśmy koleją najdłuższy most w Europie. Widać było niewiele. W Malme też padało i to dosyć mocno. Całą energię skierowaliśmy na poszukiwanie foli bąbelkowej do spakowania rowerów. Po wielu trudach się udało i było to bardzo trudne zadanie bo sporo sklepów zamkniętych. Składanie roweru do paczki to też niełatwa sztuka 2 godziny zabawy i jest. Ciekawostką jest, że przyszli ciemniejsi i poczęstowali nas obiadem ala socjal Szwecja całkiem niezły pikantny posiłek. Pogoda się poprawiła ale rowery w paczkach więc na lotnisko 40 km pojechaliśmy autobusem. Noc na lotnisku miła i bardzo spokojna pod okiem kamery na macie wyspałem się znakomicie. Wyprawa krótka lecz pełna wrażeń.
Rano skromne śniadanko i kawa. Zwijamy biwak i ruszamy na prawdziwą piątkową Drogę Krzyżową. Nie przypominam sobie jazdy tak długo pod tak silny wiatr. Brzegiem morza przy pięknych widokach nawijaliśmy na opony mozolnie km, wiało centralnie w twarz ok 40 m/s.Po 3 godzinach podmęczeni docieramy do promu w Helsingborgu. Koszt za przepłynięcie 6 km 20 min. znośny 36 sek czyli 15 pln. Bez kontroli jesteśmy w Danii. Jakoś tutaj bardziej ludnie, kolorowo i klimatycznie. Dla mnie zdecydowanie ciekawszy kraj niż Szwecja. Sporo marketów na trasie w Szwecji był z tym problem. Ruszamy w kierunku Kopenhagi tym razem wiatr nam umiarkowanie sprzyja. 2 śniadanko na trasie. I non stop ścieżkami jedziemy brzegiem morza mijając nadmorskie wioseczki. Jest na prawdę co podziwiać. Przed samą Kopenhagą wjeżdżamy na gładziutką jak stół leśną ścieżynkę i nią wjeżdżamy w obręb miejski. Na przedmieściach mijamy 10 tki rowerzystów, w miarę zbliżania się do centrum ruch rowerowy rośnie. Zwiedzamy centrum bardzo fajnego miasta, Kopenhaska Syrenka, symbol miasta na kolana nie rzuca. Fontanna bardzo piękna, budowle sakralne też robią wrażenie. Jednak podzielam zdanie , że to bardzo ładne i ciekawe miasto ludzi u których na twarzach widać uśmiech i zadowolenie. Na ulicach setki rowerów w ruchu i opartych o ściany, przy dworcach to już tysiące na olbrzymich parkingach. Trafiliśmy na rowerowy cmentarz gdzie rowery czekają na utylizację. Sporo z nich sprawia bardzo dobre wrażenie, myślę , ze w naszym kraju jeszcze kilka lat mogłyby pojeżdzić. Teraz rozumiem dlaczego Kopenhaga od wielu lat dzierży tytuł najbardziej rowerowego miasta Europy. Wreszcie trafiamy na nasz nocleg do domu Bente z warmshowers. Sygnalizowała, że jej nie będzie a klucze od domu były w umówionym miejscu. Wchodzimy i spora konsternacja wszędzie instrukcje na kartkach co i jak i by było nam lepiej i nawet wspaniale. Domek to taki mały skansen setki pamiątek z podróży szczególnie afrykańskich. Jest to połączenie małego klimatycznego muzeum i funkcjonalnego mieszkania. Ponownie spełniam się kulinarnie gotując tuńczyka z oliwkami w sosie tikka masala, oczywiście z makaronem ( przyjaciel każdego rowerzysty). Dostałem wspaniałe łóżko z materacem dopasowującym się do anatomii człowieka i pilotem. Bente nawet piwo w piwnicy dla nas przygotowała. Na stole zostawiła aparat telefoniczny by zadzwonić do niej, pomyślała o wszystkim. Wojtek ucina z naszą gospodynią długą pogawędką i dziękuje za wspaniałe przyjęcie. Zapraszamy ją do Polski, ona nas do Szwecji gdzie ma drugi dom. Po prostu inny świat. Zasypiamy pełni wrażeń. Dzień piękny spełniony już wiem , że było warto.
Po ubiegłorocznej operacji "Berlin" (też z doctore VS) apetyt był na nową stolicę
europejską w przedwielkanocnym wydaniu. Padło na najbardziej rowerowe
miasto Europy Kopenhagę. Przygotowania, krótkie. Ciut logistyki i w bardzo
wczesny czwartkowy ranek wraz z VS lecimy do Malme. Rano pogoda nie
zachęca do jazdy pada, siąpi i nie widać lepiej. Rowerki złożone,
pozostaje problem gdzie przechować kartony od rowerów, bo za trzy dni
wrócimy na to lotnisko. Niestety pomimo wielu prób nie ma szans na
pozostawienie naszych pudeł. Będzie spory problem w drodze powrotnej bo
te już pewnie zutylizują. Ruszamy w lekkim deszczu i wietrze, teren
pofałdowany, jazda taka sobie. Jednak z każdą minutą aura się poprawia i
nie pada nawet wiać jakoś mocno przestało. Na trasie trafiamy na
protestancki kościół w którym rozpoczyna się msza żałobna. Kobziarz
przed kościołem to atrakcja, ale ksiądz czy tam pastorzyca kobieta to już
podróżnicze wydarzenie. Uroczystość była bardzo doniosła i miała bardzo
dojmujący charakter, spowodowało to , że spędziliśmy na niej sporo
czasu. Dla mnie doznanie wielkiego kalibru, zupełnie odmienna
od naszych polskich uroczystości żałobnych.
Po 40 km docieramy do Malmö.
Trzecie miasto Szwecji i ogromny port robią wrażenie. Architektura
ciężka zwalista taka skandynawsko- bałtycka jak np w Rydze. Na opłotkach
( jeśli można nazwać to opłotkami)
miasta centrum islamskie + meczet robią jeszcze większe wrażenie. Zresztą w mieście
bardzo dużo osób o odmiennym kolorze skóry czy nakryciu głowy. Ma się
wrażenie , że to nie Szwecja lecz kraj afrykański lub muzułmański.
Ruszamy z miasta w kierunku Helsingborga wiemy, że dzisiaj tam nie dotrzemy
za mało czasu. Mijamy kolejne wioseczki dosyć rzadko położone. Małe
zakupy i dalej naprzód. Zmierzch zbliża się nieubłaganie, czas na
szukanie miejsca na biwak. Przed wsią znajdujemy bardzo przyjemne
miejsce miejsce w sosnowym lasku, auchtochtoni dają nam wodę. Makaron z kuchenki z mięsem z puchy (karczek wieprzowy i sos słodko kwaśny ) +
zmęczenie smakuje wybornie. Rozpalamy ognisko i dosyć długo
kontemplujemy naszą Szwedzką przygodę. W końcu wchodzimy do naszych
super namiocików i błogi sen nadchodzi błyskawicznie.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.