Info

Więcej o mnie.











Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2022, Styczeń5 - 3
- 2021, Grudzień10 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik14 - 0
- 2021, Wrzesień22 - 0
- 2021, Sierpień9 - 0
- 2021, Lipiec5 - 0
- 2021, Czerwiec12 - 0
- 2021, Maj18 - 0
- 2021, Kwiecień13 - 0
- 2021, Marzec8 - 1
- 2021, Luty8 - 0
- 2021, Styczeń8 - 0
- 2020, Grudzień10 - 0
- 2020, Listopad14 - 0
- 2020, Październik9 - 2
- 2020, Wrzesień13 - 0
- 2020, Sierpień22 - 0
- 2020, Lipiec25 - 0
- 2020, Czerwiec19 - 0
- 2020, Maj12 - 1
- 2020, Kwiecień4 - 0
- 2020, Marzec12 - 0
- 2020, Luty10 - 2
- 2020, Styczeń11 - 1
- 2019, Grudzień12 - 1
- 2019, Listopad11 - 2
- 2019, Październik11 - 3
- 2019, Wrzesień11 - 0
- 2019, Sierpień5 - 0
- 2019, Lipiec6 - 1
- 2019, Czerwiec18 - 2
- 2019, Maj17 - 0
- 2019, Kwiecień12 - 0
- 2019, Marzec13 - 6
- 2019, Luty13 - 5
- 2019, Styczeń12 - 0
- 2018, Grudzień12 - 0
- 2018, Listopad13 - 1
- 2018, Październik13 - 3
- 2018, Wrzesień16 - 0
- 2018, Sierpień21 - 2
- 2018, Lipiec23 - 2
- 2018, Czerwiec21 - 3
- 2018, Maj26 - 12
- 2018, Kwiecień19 - 2
- 2018, Marzec21 - 18
- 2018, Luty18 - 0
- 2018, Styczeń13 - 1
- 2017, Grudzień7 - 1
- 2017, Listopad13 - 2
- 2017, Październik13 - 0
- 2017, Wrzesień17 - 3
- 2017, Sierpień17 - 1
- 2017, Lipiec24 - 1
- 2017, Czerwiec16 - 3
- 2017, Maj23 - 3
- 2017, Kwiecień22 - 7
- 2017, Marzec18 - 4
- 2017, Luty14 - 3
- 2017, Styczeń16 - 3
- 2016, Grudzień17 - 4
- 2016, Listopad16 - 5
- 2016, Październik17 - 5
- 2016, Wrzesień19 - 3
- 2016, Sierpień17 - 2
- 2016, Lipiec24 - 6
- 2016, Czerwiec20 - 6
- 2016, Maj27 - 10
- 2016, Kwiecień27 - 3
- 2016, Marzec25 - 17
- 2016, Luty20 - 26
- 2016, Styczeń18 - 4
- 2015, Grudzień17 - 3
- 2015, Listopad10 - 1
- 2015, Październik18 - 10
- 2015, Wrzesień16 - 4
- 2015, Sierpień13 - 8
- 2015, Lipiec28 - 11
- 2015, Czerwiec24 - 13
- 2015, Maj21 - 9
- 2015, Kwiecień21 - 18
- 2015, Marzec25 - 27
- 2015, Luty21 - 19
- 2015, Styczeń22 - 27
- 2014, Grudzień7 - 8
- 2014, Listopad11 - 14
- 2014, Październik13 - 3
- 2014, Wrzesień17 - 3
- 2014, Sierpień24 - 18
- 2014, Lipiec23 - 13
- 2014, Czerwiec22 - 21
- 2014, Maj13 - 5
- 2014, Kwiecień22 - 22
- 2014, Marzec15 - 11
- 2014, Luty10 - 11
- 2014, Styczeń11 - 14
- 2013, Grudzień2 - 1
Wpisy archiwalne w kategorii
Rumun. 2018
Dystans całkowity: | 604.48 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
Czas w ruchu: | 30:19 |
Średnia prędkość: | 19.94 km/h |
Maksymalna prędkość: | 73.00 km/h |
Suma podjazdów: | 4275 m |
Liczba aktywności: | 10 |
Średnio na aktywność: | 60.45 km i 3h 01m |
Więcej statystyk |
- DST 66.23km
- Czas 03:14
- VAVG 20.48km/h
- VMAX 55.30km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 1503m
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 13 spełnione marzenie P. Transfogaraska zdobyta
Czwartek, 26 lipca 2018 · dodano: 27.11.2018 | Komentarze 2
Droga Transfogaraska lub Trasa Transfogarska[1] (rum. Transfăgărășan) – nazwa drogi krajowej DN7C w Rumunii (rum. Drum național 7C, DN7C), przebiegającej południkowo przez środkową część kraju. Liczy 151 km długości (choć niektóre źródła podają 149,82 km)[2] i po Transalpinie jest drugą pod względem wysokości drogą kołową Rumunii, bowiem w tunelu nieopodal jeziora Bâlea osiąga wysokość 2042 m n.p.m.. Odcinek DN7C określany mianem "właściwej" Drogi Transfogaraskiej liczy 90,2 km długości[3].
Łączy wieś Bascov nieopodal Pitești w Muntenii (wschodnia część Wołoszczyzny) z Cârțișoarą w Siedmiogrodzie (Transylwanii), przecinając z południa na północ główny grzbiet Gór Fogaraskich, pomiędzy ich dwoma najwyższymi s
zczytami: Moldoveanu i Negoiu (najwyższe pasmo górskie rumuńskich Karpat) w Karpatach Południowych – stąd jej nazwa.
Najbardziej spektakularnie prezentuje się północny odcinek drogi.
W części południowej, przy trasie znajdują się liczne atrakcje, m.in.:
zapora na rzece
Ardżesz o wysokości 160 metrów tworząca jezioro Vidraru oraz zamek Poienari, należący do Włada Palownika (pierwowzoru Drakuli). Przy drodze działa kilka hoteli i schronisk. Na trasie znajduje się 27 wiaduktów, 830 mostów[4] oraz kilka mniejszych tuneli.
Najwyżej położony fragment drogi (2042 m n.p.m.) stanowi zarazem
najdłuższy tunel w Rumunii (długości 884 m), przecinający łańcuch
górski.
Ze względu na liczne zakręty, na drodze obowiązuje ograniczenie
prędkości do 40 km/h. Tunel w najwyższym punkcie drogi jest zamknięty od
października (lub listopada) do kwietnia (lub maja), z powodu opadów
śniegu i porywistych wiatrów.
Droga została wyb
udowana w latach 1970–1974 na polecenie Nicolae Ceaușescu, w miejscu istniejących duktów leśnych oraz szlaków górskich. Początkowo miała znaczenie militarne, bowiem rumuński dyktator - nauczony doświadczeniem Operacji „Dunaj” w 1968 i świadomy napiętych stosunków ze Związkiem Radzieckim - chciał zapewnić sobie szybki transfer przez góry w przypadku sowieckiej inwazji. W 1970 Rumunia posiadała już co prawda kilka strategicznych tras przez południowokarpackie przełęcze - powstałych zarówno przed epoką socjalizmu (m.in. Transalpinę oraz DN1), jak i zbudowanych w początkowych latach reżimu komunistycznego (np. DN66) - jednak wszystkie one wytyczono przez doliny rzek, które Sowietom byłoby łatwo blokować i atakować.
Budowę oficjalnie rozpoczęto 10 marca 1970, choć już w 1969
wyremontowano szlak na południowej stronie zapory Vidraru. Podczas robót
wykorzystano około 6 milionów kilogramów dynamitu, a według oficjalnych
statystyk 40 budujących ją żołnierzy straciło życie (w rzeczywistości
było ich kilkuset). Trasa została oficjalnie otwarta 20 września 1974,
chociaż część prac - w szczególności wykonywanie nawierzchni - trwała aż
do 1980.
Rano spora ekscytacja.
To najważniejszy dzień naszej wyprawy. Dzisiaj powinno spełnić się jedno z moich marzeń zdobycie przełęczy Transfogaraskiej. Startujemy ze wsi Citisoara. Początkowo droga ma niski procent nachylenia, świeci słońce, humory mamy doskonale. Wjeżdżamy w las jest coraz bardziej stromo jednak wzniesienie nie przekracza sześciu 7%. Niestety pogoda szybko się psuje połowie trasy zaczynam żyć jest spora mgła. Martwię się czy na szczycie będzie można cokolwiek zobaczyć.5 km przed Przełęczą wyjeżdżamy z lasu naszym oczom ukazuje wijąca się Szosa Transfogaraska. Mija nas sporo Motocyklistów i aut. Połączenie natury z działalnością człowieka daje niespodziewany efekt. Po blisko 3 h docieramy na Przełęcz. Ludzi sporo, jest tam przepiękne Lazurowe jezioro nad którym robimy sobie fotki, nagrywamy film. Szampan na szczycie smakuje wybornie. Uwielbiam spełniać swoje marzenia i realizować podróżnicze plany, właśnie jeden z nich przeszedł do historii. Pozostało zjechać z powrotem do Citiszoary. 30 km zjazdu nie jest wcale takie łatwe trzeba być czujnym no i dłonie bolą od trzymania manetek. Przed wsią zaczynamy szukać noclegu. Ponieważ trudno osiągnąć konsensus. Postanawiam rozbić namiot samodzielnie w miejscu które wydaje mi się odpowiednie(free miejscówka). I tym razem nos mnie nie zawiódł. Zostaje zaproszony przez miejscowych na grilla, pyszne swojskie mięska są głodne podniebienia. Wieczór spędzam w pensjonacie pewnego miłego Rumuna, który udostępnia mi internet, oraz możliwość naładowania akumulatora. Mit o Rumunach jako ludziach nie kulturalnych, brudnych czy obarczonych innymi podobnymi przymiotnikami jest kłamliwy tak mogę powiedzieć po dwutygodniowym pobycie w tym kraju.

miejsce do spania nietypowe na stryszku © beduks

nasza świetlica kempingowa © beduks

jedyna guma na wyprawie © beduks

ruszamy na nią 30 km do celu © beduks

jeszcze tylko 10 © beduks

pogoda się psuje © beduks

mgła coraz większa © beduks

koledzy na podjeżdzie © beduks

chwilami słońce © beduks

krowa pozować gotowa © beduks

wodospadziki na trasie © beduks

Janek na dolnej półce © beduks

makarony z asfaltu © beduks

jeszcze 4 km © beduks

połączenie przyrody i działalności człowieka © beduks

ostatnie zakręty © beduks

prawie szczyt © beduks

jeziorko na przełęczy © beduks

widoki piękne © beduks

przetarło się sporo widać © beduks

jest satysfakcja ze pełnionego marzenia © beduks

to jedziemy w dół © beduks

grill po rumuńsku © beduks

mięsko swojskie smaczne © beduks

a w dali nasze obozowisko © beduks

zachód słońca nad transfagorą © beduks

ta słynna szosa póżnym wieczorem © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- DST 69.07km
- Czas 03:21
- VAVG 20.62km/h
- VMAX 73.00km/h
- Temperatura 28.4°C
- Podjazdy 621m
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 13 rumuńska prowincja zwana Transylwanią
Środa, 25 lipca 2018 · dodano: 26.11.2018 | Komentarze 0
Na dzień dobry krótka wizyta w Fogarasz, sporym miasteczku od którego nazwy biorą się góry słyna przełęcz. Dalej z JANKIEM NA ROWERACH RUSZYLIśMY W TRANYLWAŃSKĄ PROWINCJĘ. Pagórkowaty, nawet mocno teren urozmaicał jazdę, zacinał chwilami kapuśniaczek ale niegrożnie.Ciekawe widoki i klimaty wiejskie , naprawdę urokliwy etap. Pod koniec rozpoczął się teren , droga w remoncie i wykopki utrudniające a nawet uniemożliwiające jazdę. Po 70 km wsiedliśmy do auta by zwiedzić jedno z najpiękniejszych miast Rumunii Sigishoarę. Faktycznie miasto robi wrażenie . Zarówno położeniem jak i zabytkami. W drodze powrotnej deszcze kompletnie zalały drogę i trzeba było objechać 50 km. Wróciliśmy na nasz bardzo wypasiony i tani kemping ( 10 lei od głowy) już o zmroku . Kolacja i spać bo rano start na najważniejszy etap , oby pogoda dopisała.

podszyć się pod miejscowego © beduks

Fagarasz koło zamku © beduks

brama zamkowa © beduks

miasto zabytkowe © beduks

jedziemy na prowincję © beduks

trasa pofałdowana bardzo przyjemna © beduks

jedzie p rumuńskiej ziemi © beduks

przystanek przy sklepie © beduks

taka na wsi © beduks

wsi rumuńska wsi spokojna © beduks

na brzegu studni z żurawiem © beduks

zielono mi © beduks

następny kościół saski © beduks

dzieła ludowe © beduks

kościół obronny © beduks

Sigishoara stare miasto © beduks

stArówka UNESCO © beduks

JEST NA CZYM OKO ZAWIESIĆ © beduks

centrum miasta © beduks

schronienie przed deszczem © beduks

dalej droga zalana objazd 50 km © beduks

magnesik kolejny © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- DST 86.38km
- Czas 04:29
- VAVG 19.27km/h
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 12 zamek Drakuli i walka z psami.
Wtorek, 24 lipca 2018 · dodano: 25.11.2018 | Komentarze 0
Dzisiaj głównym celem był zamek Drakuli a Branie. Kierowcą był nasz słynny driver Jan. My z Andrzejem ruszyliśmy na trasę. Niestety już na początku zaczął nieźle padać deszcz. Ruch samochodowy był bardzo znaczący i utrudniał jazdę. Postanowiłem zmienić trasę na bardziej bezpieczną terenową. Trasa była bardzo wymagająca jechaliśmy po pastwiskach na których było sporo owiec, więc spodziewać należało się psów i tak właśnie było. Na szczycie wzniesienia na uwięzi był olbrzymi Rumuński pies Pasterski. Zatrzymałem się aby pokazać go Andrzejowi. Za chwilę Z sadu wybiegły jeszcze 4 podobne psy które na uwięzi już nie były, sytuacja stała się bardzo niebezpieczna. Wyjęliśmy naszych dejzery, ukryliśmy się za między rowerami i następnie dawaliśmy odpór atakującej nas watasze psów. Psy wyglądały naprawdę groźnie i były olbrzymie. Nasze elektroniczny odstraszacze spełniły swoją rolę i psy poszczękały na nas tylko nie podeszły bliżej niz na 2 m. Zjechaliśmy po mokrym do Brana. Zamek położony jest imponująco. Niestety jest to wytwór marketingowy Vlad Palownik prawdopodobnie nigdy tu nie był lub być może bardzo krótko. Niestety pełno w nim turystów, prawdziwe mrowie. Miasteczko zakorkowane autami i olbrzymimi ciężarówką. Kupiliśmy eleganckie magnesy i ruszyliśmy w dalszą drogę. Dalsza część drogi ok i przestało nawet padać. W okolicy Fagarasz znaleźliśmy bardzo ekskluzywny camping. Był znakomicie wyposażony miał nawet basen. Zapowiadało się na deszczową noc w związku z tym po deszczu po obfitej kolacji zainstalowaliśmy się na stryszku świetlicy było tam sucho i dosyć wygodnie, choć miejsca niewiele.

wymagająca trasa w deszczu © beduks

stada owiec więc będą i psy © beduks

terenem do zamku w Bran © beduks

zamek w Bran © beduks

zamek położony pięknie © beduks

monastyr Bran © beduks

Bran miasteczko © beduks

turystów mnóstwo w Branie © beduks

zamek położony pięknie © beduks

siedziba Vlada Palownika © beduks

takie z rumuńskiej trasy © beduks

wiejski monastyr © beduks

uliczka wiejska w Rumunii © beduks

basen kempingowy © beduks

zamiana sprzętu © beduks

mostek na kempingu © beduks

wielka rumuńska bestia poglądowo © beduks

magnesiki piekne © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- DST 18.70km
- Czas 00:57
- VAVG 19.68km/h
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 11 Braszow, Harman i wielka ulewa.
Poniedziałek, 23 lipca 2018 · dodano: 25.11.2018 | Komentarze 0
Dzień drivera mój, startujemy na rowerach by w zwiedzać zamek Peles, jest imponujący i naprawdę piękny. Chłopaki jadą dalej, ja do auta i do wielkiego miasta Braszow następnie Harman i Prejmer. Na drodze korek 20 km , alternatywy nie ma po 1,5 h doganiam rowerzystów z PL. Nad nimi ciemne gradowe chmury, zaczyna padać , początkowo lekko, potem mocniej w końcu regularna ulewa której nie widać końca. Chłopaki jadą po serpentynach w górskich warunkach niebezpiecznie i bez sensu. Po 3 h zawijam ich do auta i jedziemy szukać campingu po drodze zwiedzamy kościół obronny w Harman. Wiele ich w okolice pobudowali je Sasi w średniowieczu. Znajdujemy camping cena za 3 osoby 100 lei, to rekord w naszej wyprawie, cóż bulimy bo pogoda niepewna a alternatywy brak.

super biwak na brzegu rzeki © beduks

pakowanie jak co dzień © beduks

Peles t to perełka © beduks

As podjeżdża © beduks

ekipa JAD © beduks

przedzamcze Peles © beduks

kościół obronny Harman © beduks

warowne kościoły Rumunii © beduks

Kosciół w Prejmer © beduks

zamek w na górze w Rasnow © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 10 wulkany błotne Buzau i Transylwania
Niedziela, 22 lipca 2018 · dodano: 22.11.2018 | Komentarze 0
Wschód słońca nad morzem Czarnym niezapomniany kąpiele nocne, o wschodzie słońca i do południa. Ok 13 ruszyliśmy w długą trasę do Buzau gdzie znajdują się nieliczne w Europie wulkany błotne. Potwierdzam są z błota buty tak mi sie okleiły, ze nie mogłem wrócić do parkingu.
Jedziemy do Transylwanii i nad brzegiem potoku znajdujemy spokojna miejscówkę na nocleg pod namiotem.

ciut przed wschodem © beduks

apartamentowce rumuńskie © beduks

witaj nowy dniu © beduks

ze znanym © beduks

plaża o świcie © beduks

jest i słoneczko © beduks

teraz chroni od ostrego słońca © beduks

ostatnie chwile bo AS juz maszynę odpala © beduks

widoki pyszne © beduks

czapeczka znaleziona © beduks

grupa jad na czornym moriem © beduks

most na Dunaju © beduks

wulkany błotne szału nie ma © beduks

popękane błotko © beduks

ale butki do mycia © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 9 szaleństwa morza Czarnego
Sobota, 21 lipca 2018 · dodano: 22.11.2018 | Komentarze 0
Żegnamy się z niezapomnianym noclegiem w delcie Dunaju. Zmieniamy region by nasycić się Rumunią. Czas na szaleństwa morza Czarnego. Przez Badadag ( przed wyjazdem z premedytacja wysłuchałem audiobooka "Jadąc do Badadag" przybliżającego kulturę rumuńską z różnych perspektyw). Przed Konstanca zatrzymujemy się na bardzo ładnej plaży. Słońce, morze czysta woda, piękne opalone widoki,można oszaleć ze szczęścia. Nocowaliśmy ( znowu za free) w domku z parawanem kilka metrów od morza i nie zamieniłbym tego miejsca na żaden hotel. Bawiliśmy się z Jankiem przednio, mołdawskiego wina ubyło znacznie, tylko As nie bo rano miał 350 km do przejechania.

rowerki nad Dunajem © beduks

nagotowałem całą dobrego papu © beduks

jest i słynny Badadag © beduks

nasza śliczna plaża © beduks

miejscówka na nocleg 5 gwiazdek 10 m od morza i za free © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- DST 39.92km
- Czas 01:59
- VAVG 20.13km/h
- VMAX 35.70km/h
- Temperatura 31.5°C
- Podjazdy 135m
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 8 Delta Dunaju i bitwa o arbuzy
Piątek, 20 lipca 2018 · dodano: 21.11.2018 | Komentarze 0
Poranek piękny słoneczny. Aż tu nagle słychać warkot zdezelowanego auta i wysiada z niego chłopska rumuńska rodzina w liczbie 3 osób i w sposób bardzo głośny i agresywny zaczyna siĘ czegoś domagać. MyŚlałem początkowo, ze na ich polu sie rozbiliśmy, widać nas było z bardzo daleka. JEDNAK NIE TO BYŁO PRZYCZYNĄ ICH PRZEPEŁNIONEGO FURIA ATAKU. Najbardziej agresywna była kobieta, wiec wyjaśnianie problemu rozpoczĄłem z mężczyzną. Przy pomocy translatora i rąk okazało sie , że wieczorem wjechaliśmy autem w szkodĘ, albo w arbuzy, szukajĄc miejsca na nocleg. Domagali się milion lei ( chyba przed denominacją) stanęło na 100 a sposobem sprytnym dostali 80. Miny zmienili momentalnie zaczęli się uśmiechać i grożna sytuacja sięe rozładowała. WNIOSEK NIE JEDŻ NOCĄ, BO MOŻESZ WJECHAĆ W SZKODĘ.
Dzisiaj to ja byłem kierowcą pojechałem w kierunku ujścia delty , a koledzy na rowerkach w sporym upale.
Znalazłem obiecujące( wspaniałe) jak sie okazało) miejsce na nocleg., zostawiłem auto na rower i na przeciw ekipie JA.
DOJECHALIŚMY NA KÓŁKACH NA KONIEC DUNAJU, DALEJ TYLKO ŁODZIĄ WIDAĆ ZA WIELE NIE BYŁO. Nocleg znależliŚmy nieopodal barki naddunajskiej. Meta okazała się fantastyczna. Właścicielka wyprała nam naprawdę brudne ciuchy i powiesiła na linki. W doskonale wyposażonej kuchni zrobiłem leczo , które wszystkim smakowało a najbardziej Sylwii z Transylwanii. Wieczorem zaroiło się od komarów jak to w delcie. Jasiu sprawdzał odporność, nie rozbił namiotu spał na ławce. Mnie całą noc coś bzyczało i bzyczało i bzy.....

miejsce noclegowe © beduks

w tym miejscu odbyła się bitwa polsko-rumuńska o arbuzy © beduks

liczne zalewy delty Dunaju © beduks

sprzęt lokalny © beduks

na jednym rowerze we 2 © beduks

odnoga Dunaju w © beduks

tu kończy się droga i zaczyna wodna delta Dunaju widać niewiele © beduks

na barce naddunajskiej było wesoło © beduks

i wino smakowało © beduks

ZACHÓD CZY WSCHÓD NAD DUNAJEM RACZEJ TO DRUGIE © beduks

z Sylwia z Transylwanii © beduks

wodnych pojazdów masa © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- DST 79.23km
- Czas 03:46
- VAVG 21.03km/h
- VMAX 54.10km/h
- Temperatura 29.2°C
- Podjazdy 404m
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 7 po Mołdawskich drogach.
Czwartek, 19 lipca 2018 · dodano: 20.11.2018 | Komentarze 0
Po ulewnej nocy wstał pogodny dzionek . Plenerowe śniadanko i w drogę Janek i ja ruszyliśmy na rowerach, AS driver. Celem było miasto całkiem spore Cahul. Jechaliśmy wzdłuż rzeki Prut , ruch słaby , upał spory. Zwiedziliśmy miasto Leowa. W Cantymir znależliśmy miejscowego wytwórcę win i Janek zakupił 18 litrów w 3 gatunkach po 3,50 litr jako wkupne do naszej bandy. Mołdawia to naprawdę ubogi kraj, ale jak nasza rozmówczyni sprzedawczyni pysznych brzoskwiń powiedziała dla niej to najpiękniejszy kraj , "tolka sztoby dengi byli i zdarowie." W Cahul ciut stresu AS zaginął , ale szybko sie znalazł. Zrobiliśmy solidne zakupy taniego i smacznego prowiantu na dalszą drogę i na granicę szybciutko autem. Dalej do Gałacza gdzie zastała nas noc przy przeprawie przez potężny Dunaj (1 km) promem. Wjechaliśmy do delty Dunaju szukając miejsca na rozbicie namiotu. Nigdy nie lubię nocą szukać obozowiska bo można się naciąć. Znależliśmy miejsce całkiem fajne, ale reperkusje nocnych poszukiwań rano okazały się nauczką i jednocześnie hitem wyprawy.

namioty przetrwały ulewę bez szwanku © beduks

nasze mołdawskie obozowisko © beduks

góra chwały Leowa © beduks

postsowieckie straszniki © beduks

4 + 2 bohaterów © beduks

góra z dołu © beduks

przed barem kolorowo © beduks

jedziemy w dużym upale © beduks

jest następne miasto Cantemir © beduks

degustacja wina, kupiliśmy 18 litrów © beduks

słoneczny Johny © beduks

portret Janka wędrowniczka © beduks

dojeżdżamy do Cahul © beduks

hurra wróciliśmy do Rumunii czyli EU w tle Mołdawia © beduks

prom przez Dunaj © beduks

Dunaj wielka rzeka wieczorem © beduks

AS driver © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 6 Jassy i Mołdawia
Środa, 18 lipca 2018 · dodano: 20.11.2018 | Komentarze 0
Bukowiny nam starczy przenosimy się daleko do Mołdawii. W Suczawie małe zakupy w decathlonie Po drodze zwiedzamy piękne miasto Jassy. Budowle, place, parki imponujące. Na granicy trochę stresu , dowód rejestracyjny wpadł miedzy siedzenia i nerwy były. Przekraczanie granicy państw postsowieckich zawsze wiąże się z ryzykiem , ze coś się może wydarzyć. Wjeżdżamy do Mołdawii, jak podają statystyki to najuboższy kraj Europy. Wymiana pieniędzy w maszynie skomplikowana, na szczęście miejscowi udzielili rad i to skutecznych. Drogi w stanie fatalnym . Pierwsza wizyta w sklepie i ceny znacznie niższe niż w Rumunii , paliwo po 3,50 zł w przeliczeniu. Na podstawie maps.me wypatrzyłem miejsce zdatne na biwak i okazało się całkiem cywilizowane, bezpieczne i darmowe, nieopodal pizzerii. Pizza nawet niezła. Rozbijamy namioty , zaczyna padać , następnie jest to juz duża i długa ulewa. AS idzie spać, testuje namiot i fiord nansen Tromvik noc ulewy przetrwał bez skazy na honorze. Reszta ekipy w pizzerii , jednak padać nie przestało i poszliśmy spać również nie doznając szkody od ulewy.

Jassy piękne miasto © beduks

budowle imponujące © beduks

garbusik ze złotych płytek © beduks

i taki kolorowy © beduks

parki okazałe © beduks

palimy świeczki © beduks

wnętrze bazyliki Jassy © beduks

mołdawska pizzeria ok © beduks

ulewa długa i namiętna... ciekawe czy namioty wytrzymają? © beduks
Kategoria Rumun. 2018
- DST 35.37km
- Czas 01:59
- VAVG 17.83km/h
- VMAX 31.80km/h
- Temperatura 21.9°C
- Sprzęt Trek Powerfly 5 czyli akt desperacji
- Aktywność Jazda na rowerze
Rumunia dzień 5
Wtorek, 17 lipca 2018 · dodano: 20.11.2018 | Komentarze 0
Monasteria Homorului leży w okręgu Suczawa. Kolejnego dnia naszej wyprawy, ruszyliśmy penetrować okolicę naszego noclegu. Okazało się że jazda rowerem w dolinach Bukowiny jest dużym wyzwaniem ze względu na brak infrastruktury rowerowej i ogromny ruch samochodowy. Zwiedziliśmy zabytkowy monastyr w Voronet, spotkanie z rowerzystami z Australii, zjedliśmy lokalne jedzenie i wróciliśmy na nasz kemping. Rowerowanie w tych okolicach wyglądało słabo. W związku z tym wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy na wycieczkę po okolicznych górkach. Po powrocie gospodarz Pan Stanisław udostępnił nam fajnego gazowego grilla na którym upiekliśmy bitki wołowe i inne smakołyki. Gospodyni poczęstowała nas lokalnym jedzeniem nalewka i palinką. Pobyt bardzo miły i Rumunia zaskoczyła nas wielkim sercem i gościnnością , brak zachodniej komerchy aż nadto widoczny i wspaniale.

zamek BUKOWIŃSKI © beduks

MAGNESIKI LOKALNE © beduks

ciekawe obejście © beduks

kościół w Gura przez u © beduks

zatłoczona miejscowość © beduks

ławka rezerwowych © beduks

w rozkroku © beduks

z australijczykami © beduks

w sukience © beduks

i jeszcze jeden © beduks

monastyr w Voronet © beduks

za grzechy me i nie me © beduks

monastyr stary © beduks

koryto rzeki © beduks

z wycieczki górskiej © beduks

portrecik © beduks

piątka po rumuńsku © beduks

występ w reklamie © beduks

na bazie tez pięknie © beduks

nasza baza © beduks

grill palce lizać © beduks

nasi gospodarze © beduks

nie ma lipy © beduks

naleśniczki lokalne © beduks
Kategoria Rumun. 2018