Rumunia dzień 13 spełnione marzenie P. Transfogaraska zdobyta
Droga Transfogaraska lub Trasa Transfogarska[1] (rum. Transfăgărășan) – nazwa drogi krajowej DN7C w Rumunii (rum. Drum național 7C, DN7C), przebiegającej południkowo przez środkową część kraju. Liczy 151 km długości (choć niektóre źródła podają 149,82 km)[2] i po Transalpinie jest drugą pod względem wysokości drogą kołową Rumunii, bowiem w tunelu nieopodal jeziora Bâlea osiąga wysokość 2042 m n.p.m.. Odcinek DN7C określany mianem "właściwej" Drogi Transfogaraskiej liczy 90,2 km długości[3].
Łączy wieś Bascov nieopodal Pitești w Muntenii (wschodnia część Wołoszczyzny) z Cârțișoarą w Siedmiogrodzie (Transylwanii), przecinając z południa na północ główny grzbiet Gór Fogaraskich, pomiędzy ich dwoma najwyższymi s
zczytami: Moldoveanu i Negoiu (najwyższe pasmo górskie rumuńskich Karpat) w Karpatach Południowych – stąd jej nazwa.
Najbardziej spektakularnie prezentuje się północny odcinek drogi.
W części południowej, przy trasie znajdują się liczne atrakcje, m.in.:
zapora na rzece
Ardżesz o wysokości 160 metrów tworząca jezioro Vidraru oraz zamek Poienari, należący do Włada Palownika (pierwowzoru Drakuli). Przy drodze działa kilka hoteli i schronisk. Na trasie znajduje się 27 wiaduktów, 830 mostów[4] oraz kilka mniejszych tuneli.
Najwyżej położony fragment drogi (2042 m n.p.m.) stanowi zarazem
najdłuższy tunel w Rumunii (długości 884 m), przecinający łańcuch
górski.
Ze względu na liczne zakręty, na drodze obowiązuje ograniczenie
prędkości do 40 km/h. Tunel w najwyższym punkcie drogi jest zamknięty od
października (lub listopada) do kwietnia (lub maja), z powodu opadów
śniegu i porywistych wiatrów.
Droga została wyb
udowana w latach 1970–1974 na polecenie Nicolae Ceaușescu, w miejscu istniejących duktów leśnych oraz szlaków górskich. Początkowo miała znaczenie militarne, bowiem rumuński dyktator - nauczony doświadczeniem Operacji „Dunaj” w 1968 i świadomy napiętych stosunków ze Związkiem Radzieckim - chciał zapewnić sobie szybki transfer przez góry w przypadku sowieckiej inwazji. W 1970 Rumunia posiadała już co prawda kilka strategicznych tras przez południowokarpackie przełęcze - powstałych zarówno przed epoką socjalizmu (m.in. Transalpinę oraz DN1), jak i zbudowanych w początkowych latach reżimu komunistycznego (np. DN66) - jednak wszystkie one wytyczono przez doliny rzek, które Sowietom byłoby łatwo blokować i atakować.
Budowę oficjalnie rozpoczęto 10 marca 1970, choć już w 1969
wyremontowano szlak na południowej stronie zapory Vidraru. Podczas robót
wykorzystano około 6 milionów kilogramów dynamitu, a według oficjalnych
statystyk 40 budujących ją żołnierzy straciło życie (w rzeczywistości
było ich kilkuset). Trasa została oficjalnie otwarta 20 września 1974,
chociaż część prac - w szczególności wykonywanie nawierzchni - trwała aż
do 1980.
Rano spora ekscytacja.
To najważniejszy dzień naszej wyprawy. Dzisiaj powinno spełnić się jedno z moich marzeń zdobycie przełęczy Transfogaraskiej. Startujemy ze wsi Citisoara. Początkowo droga ma niski procent nachylenia, świeci słońce, humory mamy doskonale. Wjeżdżamy w las jest coraz bardziej stromo jednak wzniesienie nie przekracza sześciu 7%. Niestety pogoda szybko się psuje połowie trasy zaczynam żyć jest spora mgła. Martwię się czy na szczycie będzie można cokolwiek zobaczyć.5 km przed Przełęczą wyjeżdżamy z lasu naszym oczom ukazuje wijąca się Szosa Transfogaraska. Mija nas sporo Motocyklistów i aut. Połączenie natury z działalnością człowieka daje niespodziewany efekt. Po blisko 3 h docieramy na Przełęcz. Ludzi sporo, jest tam przepiękne Lazurowe jezioro nad którym robimy sobie fotki, nagrywamy film. Szampan na szczycie smakuje wybornie. Uwielbiam spełniać swoje marzenia i realizować podróżnicze plany, właśnie jeden z nich przeszedł do historii. Pozostało zjechać z powrotem do Citiszoary. 30 km zjazdu nie jest wcale takie łatwe trzeba być czujnym no i dłonie bolą od trzymania manetek. Przed wsią zaczynamy szukać noclegu. Ponieważ trudno osiągnąć konsensus. Postanawiam rozbić namiot samodzielnie w miejscu które wydaje mi się odpowiednie(free miejscówka). I tym razem nos mnie nie zawiódł. Zostaje zaproszony przez miejscowych na grilla, pyszne swojskie mięska są głodne podniebienia. Wieczór spędzam w pensjonacie pewnego miłego Rumuna, który udostępnia mi internet, oraz możliwość naładowania akumulatora. Mit o Rumunach jako ludziach nie kulturalnych, brudnych czy obarczonych innymi podobnymi przymiotnikami jest kłamliwy tak mogę powiedzieć po dwutygodniowym pobycie w tym kraju.

miejsce do spania nietypowe na stryszku © beduks

nasza świetlica kempingowa © beduks

jedyna guma na wyprawie © beduks

ruszamy na nią 30 km do celu © beduks

jeszcze tylko 10 © beduks

pogoda się psuje © beduks

mgła coraz większa © beduks

koledzy na podjeżdzie © beduks

chwilami słońce © beduks

krowa pozować gotowa © beduks

wodospadziki na trasie © beduks

Janek na dolnej półce © beduks

makarony z asfaltu © beduks

jeszcze 4 km © beduks

połączenie przyrody i działalności człowieka © beduks

ostatnie zakręty © beduks

prawie szczyt © beduks

jeziorko na przełęczy © beduks

widoki piękne © beduks

przetarło się sporo widać © beduks

jest satysfakcja ze pełnionego marzenia © beduks

to jedziemy w dół © beduks

grill po rumuńsku © beduks

mięsko swojskie smaczne © beduks

a w dali nasze obozowisko © beduks

zachód słońca nad transfagorą © beduks

ta słynna szosa póżnym wieczorem © beduks






