Dzień 4 La Spezia Liguria Amantea masakra górska
Wtorek, 30 czerwca 2015
· Komentarze(0)
Kategoria Włochy i Syc. 2015
30.06.2015
5.00 ruszyłem śniadanko w porcie i na start podjazd 7 km 450 w górę. Jakoś poszło . Dalej trasa którą lubię krótkie podjazy i zjazdy. Po 6 godzinach dotarłem do La Spezia kurortu i jednocześnie największej bazy marynarki włoskiej. Zwiedzanie miasta w upale średnia przyjemność. Profil trasy na ten dzień porażał jednak czułe jeszcze zapas sił i sporo adrenaliny. Cudowne widoki wybrzeża liguryjskigo ( kompletnie ogrodzonego). Krótki odpoczynek co nieco na ząb u pakistana tanio i bardzo smacznie. Ruszyłem na nocleg do górskiej wioseczki Amantea. Piękny park narodowy Cinqento Terra godny swej sławy. Podjazdy, podjazdy , upał, osłabienie. Zatrzymałem się na poboczu oparłem o drzewo na chwilę i usnąłem, spałem jakieś 40 min dobrze, że rower nie zmienił właściciela. Końcówka straszna prowadzenie mozolna jazda prowadzenie. Przed Amanteą okienko jak z bajki ośnieżone szczyty Alp Liguryskich. Dotarłem na nocleg, a tam nikogo. Za godzinę przyjechał na rowerze Cludio młody kucharz z Turynu i powiedział, że gospodarz Arne niedługo dotrze. Gospodarz prawdziwy globtrotter afryka te sprawy . Pokazał co i jak i zasnął w fotelu. Claudio bardzo fajny gość spędza wakacje na rowerze. Za miesiąc jedzie do pracy w Australli, inny świat. Wykąpany, oprany, najedzony sleep. Długi ciężki etap. Telefon zagrzał się do temp krytycznej i wyłączył już myślałem, że po nim.


Śniadanko o poranku Nervi © beduks

Zaczyna się od ostrego podjazdu © beduks

W La Spezia © beduks

Miasto włoskiej marynarki wojennej © beduks

Baza marynarki © beduks

Widoki górskie bajeczne © beduks

Ulice La Spezia © beduks

Górski podjazdowy etap © beduks

Claudio rowerzysta z Turynu razem nocowalismy w Ameglia górskiej wioseczce © beduks
5.00 ruszyłem śniadanko w porcie i na start podjazd 7 km 450 w górę. Jakoś poszło . Dalej trasa którą lubię krótkie podjazy i zjazdy. Po 6 godzinach dotarłem do La Spezia kurortu i jednocześnie największej bazy marynarki włoskiej. Zwiedzanie miasta w upale średnia przyjemność. Profil trasy na ten dzień porażał jednak czułe jeszcze zapas sił i sporo adrenaliny. Cudowne widoki wybrzeża liguryjskigo ( kompletnie ogrodzonego). Krótki odpoczynek co nieco na ząb u pakistana tanio i bardzo smacznie. Ruszyłem na nocleg do górskiej wioseczki Amantea. Piękny park narodowy Cinqento Terra godny swej sławy. Podjazdy, podjazdy , upał, osłabienie. Zatrzymałem się na poboczu oparłem o drzewo na chwilę i usnąłem, spałem jakieś 40 min dobrze, że rower nie zmienił właściciela. Końcówka straszna prowadzenie mozolna jazda prowadzenie. Przed Amanteą okienko jak z bajki ośnieżone szczyty Alp Liguryskich. Dotarłem na nocleg, a tam nikogo. Za godzinę przyjechał na rowerze Cludio młody kucharz z Turynu i powiedział, że gospodarz Arne niedługo dotrze. Gospodarz prawdziwy globtrotter afryka te sprawy . Pokazał co i jak i zasnął w fotelu. Claudio bardzo fajny gość spędza wakacje na rowerze. Za miesiąc jedzie do pracy w Australli, inny świat. Wykąpany, oprany, najedzony sleep. Długi ciężki etap. Telefon zagrzał się do temp krytycznej i wyłączył już myślałem, że po nim.


Śniadanko o poranku Nervi © beduks

Zaczyna się od ostrego podjazdu © beduks

W La Spezia © beduks

Miasto włoskiej marynarki wojennej © beduks

Baza marynarki © beduks

Widoki górskie bajeczne © beduks

Ulice La Spezia © beduks

Górski podjazdowy etap © beduks

Claudio rowerzysta z Turynu razem nocowalismy w Ameglia górskiej wioseczce © beduks


































UiDo Jantara na imprezkę końca roku szolnego.



