Postanowiłem pokazać gościom rajdu "Kapliczki" nasze miasto, dlatego taki round trip. Pogoda była zacna, a rajd zakończył Jasiu na swoich włościach nad Milenem.
Udział w I etapie rajdu z misją pt. "Kapliczki Powiatu Tczewskiego" wzięło 14 osób podzielonych na 4 grupy. Znaleziono 86 kapliczek i krzyży przydrożnych. Zaangażowanie uczestników i nimb rywalizacji przerósł moje oczekiwania. Najwięcej obiektów i najdłuższą trasę wykonała grupa Leszek & Łukasz i po podsumowaniu ta para prowadzi w rankingu. Po zakończeniu odbył się grill integracyjny na Górkach, była pieczarkowa , babka podlaska pasztet , ciasto i inne smakołyki. Był i wieczór integracyjny połączony z nocną obserwacją oświetlonego Tczewa z wysokości, a nawet turniej łuczniczy.
Dziękuję wszystkim za udział i zaangażowanie i zapraszam do następnych etapów rajdu.
Rano promem na Wolin , trochę terenem do miasta Wolin. I dalej przez Stępnicę do Szczecina , gdzie po sesji foto i pożegnaniu z nieocenioną Małgorzatą W. Ruszyliśmy w długa podróż do domu na awaryjnym kółku. Akcja szybka, spontaniczna, km dużo , czasu mało, pogoda piękna, koszty niskie (mój koszt z parkingiem + 2 noclegi to 52,20 + koszty paliwa czyli spoko), towarzystwo z wysokiej półki rowerowania czyli sukces pełną gębą.
Od dawna miałem ochotę to zrobić. Objechać Zalew Szczeciński. W wytrawnej 4 osobowej ekipie ( Grupa JAD + T) przy świetnej pogodzie ruszyliśmy już o 7.30 ścieżkami przez Szczecin i dalej do granicy w Dobieszczynie. Dalej bardzo dobrymi mało ruchliwymi ścieżkami zaczęliśmy objeżdżać południową część zalewu. Poenerdowskie wsie ładne , zadbane , kolorowe i niezwykle spokojne. Psy chyba wytruli bo nawet słychać ich nie było. Był za to mały problem z mostem w Anklam , ale w końcu się udało. Do Bałtyku dojechaliśmy o szarówce i przez Heringsdorf , gdzie okropnie zepsuli molo, zadaszając je. Do Ahlbeck i rowerostradą do Świnoujścia gdzie w schronisku PTSM czekał na nas nocleg. To był długi , ale bardzo interesujący i miły dzień. Żle ustawiłem garmina i trasa wyszła na rowerze treningowym bez mapy.
Konsekwencją objazdu Drużna był szlak pochylni kanału elbląskiego to zadziwiające dzieło techniki gdzie statki jada po lądzie.
Teraz po renowacji wygląda zacnie nawet na tle jeszcze nie zielonej wczesnej wiosny. 100 M W KIERUNKU OSTRÓDY W PIONIE ROBI WRAŻENI. SZLAK WARTY POLECENIA, NIEZŁE ŚCIEŻKI PRZESZKÓD BRAK, ATRAKCJA SPORA. Do Morąga dotarłem pociągiem IC i przez Małdyty wjechałem na szlak.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.