Przez bory na Kociewie awaryjnie.cz 2

Poniedziałek, 7 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Kategoria Wielod.
Rano wyruszyłem z Garczyna. Po 10 km z bagażnika wypadła mała śrubka, a problem duży. W Lipuszu reanimowałem bagażnik, godzina w plecy. Za Karsinem wjechałem w bory mokry żwir okleił łańcuch, ten pękł. Naprawa ciężka sprawa już chciałem się poddać, ale po 1,5 godzinie walki udało się go skrócić i złączyć. Droga w borach wyłącznie pod szerokie opony, moje schwalbe maratony grzęzły w piachu. Wyjechałem w Czarnej Wodzie na asfalt. Było póżno podtanowiłem wracać krajówką. W Tczewie byłem po 20.





Hotelowiec w Garczynie w którym nocowałem. Ośrodek powstał już w 1928 roku wizytował go Prezydent Ignacy Mościcki.



W lipuszu.





Normalnie Kaszub



Sanktuarium we Wielu - a deszcz pada.



Elektrownia na Wdzie w Odrach łańcuch naprawiony nie pada jadę dalej.

Komentarze (3)

w skuwaczu złamała się końcówka stąd problem

beduks 09:56 wtorek, 8 kwietnia 2014

Coś długo ci zeszło z łańcuchem, a miałeś skuwacz do łańcucha? ;) Ostatnio ostro dajesz, podziwiam:)
Pozdrawiam

sikorski33 09:40 wtorek, 8 kwietnia 2014

Fajna podróż, szkoda tylko że miałeś takie niemiłe przygody...

Nefre 09:17 wtorek, 8 kwietnia 2014
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa ialpr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]