Jechaliście szlakiem rowerowym, czy pieszym?. Bo jeśli pieszym, to szacunek - przed Krzywym Kołem jazda po wale, bez żadnej drogi, musi być raczej niekomfortowa na węższych oponach;). W każdym razie ja wspominam ją jakoś tak niefajnie, choć jechałam tamtędy z 6 lat temu. Straszne krzaki były tam wtedy, mimo podobnej pory.
Choć z drugiej strony, przez Krępiec chyba tylko szlak rowerowy przechodzi, tak?
Tak, czy siak, mam wrażenie, ze tamte okolice to siedlisko najwredniejszych psów na Pomorzu.
Przejazd pieszym czerwonym wspominam jako wyjątkowo stresujące przeżycie. Cały czas ścigały nas psy. Pojawiały się po prostu znikąd. W pewnym momencie, opadło mnie 6 burków.
Znów innym razem, gdy wracałam sobie z Gdańska, w okolicach Krępca właśnie, usiłował mnie ugryźć szczeniak (!?!). Obowiązkowy przy opuszczaniu Żuław przejazd przez Olszynkę też był zawsze umilany przez walkę z niezrównoważonymi pasami mieszkającymi obok tamtejszego przejazdu kolejowego.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.