Pierwszy raz w tym roku samotnie pojechałem na moje ukochane Kaszuby. Ciut wiało do Trzepowa potem ok. Sporo podjazdów blisko 700 m to już niezły wynik, śniegu tyle co kot napłakał narciarze jednak byli. Im dalej na zachód tym więcej oznak zimy. Powrót przez Nowa Karczmę, Tam makabryczny wypadek, rower puścili choć droga zablokowana. Skarszewy i już prawie cały czas z górki do domu. Ustrzeliłem równą 100.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.