Ranne śniadanko w schronisku w sympatycznym schronisku na Kościuszki w Olsztynie i ruszam. Jakoś zimno -2 miało być + 5 i wiatr w plecy i słońce ( było całkiem inaczej) i ta wilgoć ponoć 90 procent potęgowała uczucie chłodu. Trasa do Morąga cudowna góra dól w prawo w lewo taką uwielbiam krótki podjazd i 40km/h w dół ( teraz już wiem dlaczego moje zawodniczki jadąc wielokrotnie do Olsztyna busem na mecze tą trasą wymiotowały). Na zjazdach, aż bolało w klacie, po 30 km w Łukcie gorąca kawa przed Morągiem nawet smarki nie wypływały z nosa w Morągu 50 km wiedziałem , ze to już jazda nie dla mnie. Wsiadłem do pociągu, chciałem wejść do grzejnika taki byłem zachibernowany zimnem. W Elblągu wsiedli kolesie, odprowadzali kumpla co właśnie opuścił sztumskie sanatorium. Dawno nie widziałem takich oprychów no i ten pistolet jawnie za pasem. SOKisiści nad wyraz grzeczni nawet biletu nie musieli mieć w tym państwie prawa, konwojowali typów do Malborka. Trochę rozgrzany z Malborka ruszyłem dobrym tempem do domu na pyszny obiad, jak ja kocham wracać dzisiaj nawet bardziej niż wyjeżdżać. Na koncie nowych 8 gmin.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.