Kruklanki, czyli magia potwierdzona.
Tyle się nasłuchałem o tym rajdzie, że musiałem zweryfikować opinię. Daleko dojechać niełatwe, ale ponad 100 rowerzystów dotarło do tej niewielkiej gminy na rajd rowerowy. Ten dystans i trud podróży weryfikuje pozytywnie bo wielu zniechęci i sito jest pozytywne. Dlaczego? Teraz z perspektywy czasu wiem , rajd ma niezwykły klimat i duszę. Gmina ma 3 dniowe rowerowe święto z udziałem wielu nieżle zakręconych. Porównam to do Santiago, tam też czuć to coś, te fluidy, ten pozytywny wiatr, tą magię. Nie chwaląc się mam do tego nosa bo kocham takie klimaty. Organizatorzy w dosyć skromny, ale jednak wystawny ( sit brak zbieżności) sposób potrafią bez szumu nacisku i tam takich defilad zorganizować proste jeżdżenie po Mazurach i zamienić je we wspaniałe przeżycie. Zapamiętam placki ziemniaczane pieczone na ulicy, brak jakiejkolwiek ingerencji organizatora , impreza żyła swoim życiem. Trudną w w wykonaniu i w gorących warunkach ale w chyba zakończoną sukcesem moją improwizowaną prelekcję po której usłyszałem wiele ciepłych słów. ( pobyty na Kolosach zaprocentowały). Niesamowite pozytywne nastawienie ludzi i tylko żle, że trwało to tak krótko .... reasumując magia została potwierdzona. Trzeba się uczyć od najlepszych i mam nadzieję, że wyniesione doznania zaprocentują w imprezach które pewnie gdzieś tam zorganizuję i niekoniecznie na 2 kołach.

Małe i magiczne miejsce na Mazurach © beduks

Poszli na szczyt © beduks

Mazurskie wzniesienia © beduks

Delegacja Tczewska © beduks

Z wizytą u żubrów © beduks

Dla takich widoków warto było © beduks

Lud rowerowy w Kruklankach © beduks

Zielone uspokaja © beduks

Dziadek Bocian też się realizował w Kruklankach © beduks




