Z bolącym kolanem pojechałem na imprezę Kluka w Bory Tucholskie. Niestety 4 dniowa impreza okazała się pechowa. Następnego dnia kolano spuchło i o jeżdzie nie było mowy. Miałem być prowadzącym trasy terenowe , a utknąłem na bazie. Pomagałem komendantowi rajdu i żyłem na dzieją, ze w tydzień zrehabilitują mnie bym mógł poradzić sobie w 30 dniowym Tour de Atlantic. Dzisiaj wiem , że się udało ale czarne myśli miałem i straszne.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.