Słowacja i Beskid Żywiecki dzień 4
Wyprawa na przełęcz koniakowską miła z trudnymi akcentami. Zupka czosnkowa w Koniakowie. Pogoda słaba, mgła do 14.00 i nic nie widać, a szkoda bo tam widoki cudne. Zjazd do Kamesznicy po długiej wspinaczce i tam zaczął się dramacik. Nie chciałem jechać główną drogą wiec gps posłał nas na szlak pieszy do Węgierskiej Górki. Ze szlaku zrobilismy mały skrót na szago i porażka chaszcze , kolce zwalone drzewa i przedzieranie sie jak w buszu, 200 m zajęło nam z 50 minut, pojawiło się sporo ran w moim przypadku, nie obyło sie bez tradycyjnego rzucania rowerem. Wjechaliśmy na przełęcz Glinna i piękny zjazd do Węgierskiej Górki gdzie niestety guma,kolce wbiły sie w oponę i kapeć. Złapaliśmy kaszorkiem pstrągi i powrót na bazę, gdzie czekało piękne ognisko.

na trasie do Koniakowa © beduks

sporo podjazdów © beduks

kościół Kamesznica © beduks

Soła Sołeczka maleńka..... © beduks

skutki zejścia ze szlaku czy zjechania © beduks

łapanie pstrągów w Węgierskiej Górce © beduks

ale wieczór za to piękny w Rycerce Górnej © beduks




