Ruszam z Barcelony

Środa, 30 lipca 2014 · Komentarze(1)
Pakowanie roweru do kartona z bagażem to nie lada sztuka. To był mój pierwszy raz. Po spakowaniu 10 kg nadwagi może być 32 kg. Odchudzanie na maksa. Ale co tu jeszcze zostawić. Na lotnisku 1,5 kg nadwagi kierownik odprawy po telefonie i prośbie zgodził się zabrać choć zanosiło się na przepakowanie. Lot spoko widoki Wogezów samolotu bajeczne. Na lotnisku prztrzymali nas z godzinę z bagażem ponadnormatywnym i na grające fontanny 19 km od lotniska spóżniłem się 5 min. Rower nie uszkodzony złożyłem w 30 min żle założyłem koło i miałem problemy z tylnym hamulcem. Leciała rodzina 6 osób z Gdańska z rowerami zamierzają w ciągu miesiąca wrócić do polski. Jazda do centrum to koszmar setek świateł i oczekiwania w pewnym momencie wyjechałem na autostradę pod prąd, chcialem skrócić kierowca tira dał mi do zrozumienia co o tym myśli i ewakułowałem się przez barierki. Fontanny spóżnione ale ostatniego dnia je zaliczę. Sagrada Familia o północy to jest poprostu zjawisko.Bez nawigacji do rana bym nie wyjechał z Barcelony. Postanowiłem ruszyć dalej. Piękne deptaki tęntniące życiem . Postument łuczniczki w Matoro. Około 3.30 zaczęło być sennie poszukałem fajnego miejsca na plaży i do śpiwora.

Futurystyczna rzeżba w Mataro

Komentarze (1)

Zazdroszczę, bo byłam i też widziałam:))))Wiem co to za uczucie zwiedzać Barcę.... jest po prostu piękna...

Nefre 22:30 piątek, 1 sierpnia 2014
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa emwog

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]