Dzisiaj krótki etap , ale 8 km podjazdu na przełęcz zrobiło swoje i czuję zmęczenie. Od jutrajuż dłuższe etapy. Ale od początku po pysznym śniadaniu żegnam Steva iMacie i jadę do Roses 27 km poszło bardzo szybko. Po drodze sosztowałem kilku jabłek rosnących przy drodze są pyszne dojrzałe mogą zbierać. Roses to kurort dużej klasy. Zaskoczyły mnie fantastyczne budowle zamki z piasku. Których budowniczowie prześcigali się w maestrii, foto wkrótce. Po pysznym obiedzie sam zrobiłem, stałem się fanem oliwek anchois, rusżam na najtrudniejszą część trasy powoli droga wspina się do góry. Mijam zakręt i wdzę na stoku auta 250 m powyżej mnie, o będzie bolało. Ale kawełek na rowerze kawałek piszo i po godzinie jestem na szczycie. Punkt widokowy dojeżdżam turyści z Holandii klaszczą i robią mi foto miłe. Jeszcze kawałek niewielkiego podjazdu i tu zdziwienie rower sam jedzie pod górę taki przeciąg na przełęczy, po drugiej stronie odwrotnie zjazd a jechać nie chce. 8 km zjazdu i plaża w El Port de La Selva. Kładę się na piachu opalam itrochę śpię i przypalam, słońce nie zna litości. Ok 17 zbiera się na burzę do noclegu 500 m jadę a tam pies wołam gospodarza Gil Gil i ten mnie wpuszcza przed ulewą. Gil to nauczyciel matematyki francuz z Tuluzy wraz z żoną Walerii lato spędzają w daczy hiszpańskiej, bardzo pięknej. No i jest ok niech żyje wormshowers. Gil ciągle usiłuje rozmawiać ze mną po angielsku, brak słów na szczęście jest tu Aliona francuzka mówiąca po rosyjsku i tak sobie gadamy w 3 językach. Namawiam ich by z rowerami przyjechali do Polski są umiarkowanie zainteresowani. Na kolację krokiety, deska serów i oczywiście porto i jakieś różowe wino, porto zdecydowanie lepsze. 11 idę spać jutro gorzysty ciężki etap, jednak cały czas brzegiem morza co rekompensuje wysiłek. Roses piękny kurirt 8 km podjazdu i 8 zjazdu i jestem na nockegu w El porto de la Selva Mają fantazję do budowania zamków z piasku Cmentarz po hiszpańsku czyli szafy na prochy zamykane na klucz Widok z tarasu willi Walerii i Gila moich przemiłych gospodarzy
Komentarze (2)
Życzę powodzenia w dalszej wędrówce rowerowej, kibicuję Twojej wyprawie. Pozdrowienia z Tczewa :)
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.