Pospaliśmy do 9.00 co oznaczało jazdę w upale, mecz trzeba było odespać. Sprawnie opuściliśmy Tblisi. Zacząłem odczuwać skutki zatrucia, od kilku dni część mojej diety stanowił stoperan. Nasilenie nadeszło nagle, stad jechało się dosyć ciężko. W południe temperatura dobiegała do 40 stopni. Zatrzymaliśmy się w bardzo sympatycznej restauracji w Marmeuli . Staliśmy się atrakcją dnia , a jedzenie gruzińskie było pyszne zwłaszcza wołowina. Teren zaczynał lekko falować , na horyzoncie zobaczyliśmy wielkie góry Armenii.Spotkaliśmy parę ze Szwajcarii jadącą do Nepalu. I Ukraińca jadącego dookoła morza Czarnego. Przestrzegał nas przed koszmarem ogromnych podjazdów w Armenii , ale to dopiero przed nami. Na granicy Andrzej miał małe problemy z wjazdem, ale wreszcie byliśmy na armeńskiej ziemi. Wymiana dolarów na dramy dostaliśmy prawie 100000 ichniejszej waluty dram.Biwak nad rzeką kilka km od granicy , było miło i spokojnie.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.