Z Przywidza ruszyliśmy w około 10 osobowej grupie. Szlak miał leśny miły i ciekawy przebieg , teren lekko pofalowany. Swieciło słońce było sympatycznie. W Pręgowie zacząłem zjeżdżać z górki i przerzucił na niższe biegi jakie było moje zdziwienie gdy nie poczułem oporu. Mało się nie wywróciłem. Bębenek w kole uległ rozsypce. Nowy 6 miesięczny Trek 920 D zawiódł jestem rozczarowany. Defekt nie dawał sans na naprawę. Zadzwoniłem do zony która dostarczyła mi Authora Mission i dalej pojechałem na starym sprawdzonym sprzęcie. W Pruszczu wieprzowinka na gorącym półmisku. Dalej niebieskim szlakiem wytyczonym w większości po płytach jumbo na wyspę Sobieszewską. Zaraz za mostem pontonowym spotkaliśmy Rysia i Dorotę z bąbelków. Ognisko nie wyszło bo zaczęło padać, kiełbaska za to z patelni. W namiocie biesiadnym miłe spotkanie, była integracja, wolna wymiana myśli i śpiewy.
Na rowerze jeźdżę od dziecka w wieku 9 lat pojechałem z kolegą do Pelplina 20 km rowerem na powrót zabrakło sił wróciliśmy pkp na gapę. Pierwszy był wagant potem Romet sport, 11 lat na Authorze Mystic , Autor Mission i moje marzenie wyprawowy Trek 920. W czasach studenckich sporo niskobudżetowych długich eskapad po Polsce. Teraz come back no i ta Europa stojąca otworem.
Kraje w których jeżdziłem na rowerku:
Anglia + Gibraltar, Czechy, Niemcy, Szwecja, Słowacja, Słowenia, Chorwacja, Gruzja, Armenia, Dania (Bornholm). Holandia (Amsterdam), Hiszpania, Francja, Andora, Maroko, Portugalia, Mołdawia, Rumunia, Włochy całe +(Sycylia) Watykan. Izrael, Palestyna.Cypr (dookoła), Grecja, Białorus, Litwa , Rosja.