Witaj Katalonio 12
Trochę mnie te góry zmęczyły. Dziś 2 przełęcze.

Za radą Gonzalo zmieniam trasę dłuższa o 45 km ale wjazd na Molinę na tym zmęczeniu poza moim zasięgiem. Dokończę o wczorajszym noclegu bo warto. Gonzalo jedzie na motocyklu ja za nim po 2 km przesiadamy się do jego peugota. Trochę pokazał mi miasto jeden Mc Donalds jeden stadion jedno więzienie i setki firmowych i niefirmowych sklepów. Księstwo Andory jest bardzo bogate żyje z sąsiadów, a dokładnie sprzedaje tanio wszystko co się da szczególnie w weekendy 1000 francuzów i hiszpanów przyjeżdżają na zakupy. Dużo bardzo bogatych sklepów np.salon porsche. Nikt w tym księstwie nie płaci podatków, 3 proc. Vat z handlu i można. Infrastruktura przebogata. Jeżeli ktoś zdeponuje w tutejszym Banku 25000 euro może zostać andorczykiem. Jedziemy z Gonzalem do argentyńskiej knajpki małe piwko co nieco na ząb. Następnie Gonzalo zawozi mnie do willi swojego znajomego bardzo bogatego belga który zamieszkał w Andorze. Ten pokazuje mi pokój udostępnia kuchnię łazienkę internet. Domek bardzo piękny wysoki standart. Gospodarz belg Philip jest zapalonym downhilowcem czyli zjeżdża ekstremalnie z góry na rowerze sprzęt ma niezły za jakieś 7 tyś zł. Rano jedziemy do salonu rowerowego, jeszcze tak bogatego sklepu rowerowego nie widziałem, w którym pracuje Gonzalo przesympatycznny gość żegnamy się fota i na trasę. Pierwsze 29 to lekki zjazd , póżniej upał narasta jedzie się coraz ciężej doliny pirenejskie piękne leci na zjazdach wiatr trzyma ledwie 16 km/ h. Po 70 km opadam trochę z sił, rozwijam matę drzemka 1h. Ruszam dalej upał, chłodzę się w rzece pięknej, masa ludzi wodospodziki fajnie. Zaczyna się stromy podjazd na przełęcz 4 km 280 w górę. Pot się leje więcej prowadzę niż jadę czuję w nogach wczorajszy dzień. Jest szczyt no i wiadomo 60 km i wiatr we włosach. Wpadam do Salsony dużego miasta, szybkie zakupy w Lidlu bo się ściemnia. 4 km za miastem nad rzeką znajduję fajne miejsce na rozbicie namiotu. Teraz piszę ten tekst, jutro krótki etap do Bergi i nocleg u Climenta z Wormshowers. Climent pisze do mnie i trzyma za mnie kciuki. Musi być ok.

Poranek widok z okna bajka © beduks

Andora mną wstrząsnęła © beduks

Fajnie po prostu super © beduks

Philip i jego zjazdowiec głowę ma jak egipcjanin © beduks

Damian z rowerem Philipa © beduks

Takie cuda tu sprzedają © beduks

Gonzalo fajny gość z Andorry © beduks

No i czas na powrót do Hiszpanii granica © beduks

Takie proste znaki szacunu dla bikerów © beduks

Witaj Katalonio tunelowo rowerowo © beduks

W tym miasteczku mieszka grożny biskup który ma władzę nad Andorą © beduks

Czerwone skały © beduks

Zjazdy zjazdy kanionami © beduks

Widoki przednie © beduks
Dzisiaj wyjątkowo gorący dzień

Jadę trochę mi smutno nie ma sie do kogo odezwać © beduks

Piękno wynagradza trud © beduks

W kierunku Solsony © beduks

Turkusowe jeziorka piękny widok © beduks

W wielkim skwarze do Solsony © beduks

Dużo zjazdów tylko ten żar ze 40 stopni © beduks

Ostanie wysokie grzbiety Pirenejów © beduks

Pięknie pięknie pięknie © beduks

Na noclegu nad rzeką © beduks




