Dzień 7 Umbria. Piękna Perugia.
Piątek, 3 lipca 2015
· Komentarze(0)
Kategoria Włochy i Syc. 2015
03.07.2015
Po niespokojnej nocy rano wiedziałem , że nie jest dobrze. 7 dnia powinno się odpoczywać. Czułem się fatalnie bolały mnie łydki od skurczy, sił tyle co u niemowlaka. W planie etap 140 km do Perugii. By nie załamywać marszruty wsiadłem do pociągu i podjechałem jakieś 80 km. Droga do Perugii dosyć płaska, tylko ten nieznośny upał. Tuż przed miastem trochę pobłądziłem i wjechałem na dolotówkę do autostrady. Już miałem z niej zjeżdżać a tu karabinieri na sygnale. Zabrali mi dokumenty kazali zjechać i już szykowali się do pisania mandatu. Powiedziałem ,ze jestem pielgrzymem rowerowym i jadę do pobliskiego Asyżu no i na szczęście mi odpuścili Miasto leży na ogromniej górze. Jeżdzi tam mini metro takie małe Latochy tylko na szynach, pod ziemia i na estakadach. za 1,5 E przejechałem się tym cudem do centrum na ta wielka górę. Tam spotkałem mojego gospodrza Fedinia. Nareszcie pod dachem. Fred zaprowadził mnie do swojego mieszkania w centrum starego miasta. Kąpiel, pranie itp.W mieszkaniu hodował 8 kotów. Sam zajmuje się profesjonalnie śpiewaniem muzyki poważnej i występuje w zespole.Wieczorem poszliśmy na miasto gdzie odbywał się koncert. Zjedliśmy bardzo pyszna pizzę, była naprawdę znakomita. Miło było patrzeć jak 100 młodych ludzi bawi się w kulturalny sposób . Sceneria niesamowita parki, alejki deptaki zapełnione ludżmi czemu przyglądały się stare zabytki. W oddali widać światełka Asyżu do którego pojadę jutro.


To mnie dopadli © beduks

Panorama Perugii © beduks

W mini metrze © beduks

Jedziemy na górę © beduks

Z Frediniem © beduks

Perugia centrum © beduks

Bardzo zabytkowe miasto Perugia © beduks

8 kotów Freda © beduks

Fred zabawowy gość muzyk artysta © beduks

Nocny koncert w Perugii © beduks

Pizza nad pizzami © beduks

Panorama ze szczytu wzgórza © beduks

Z moim sympatycznym gospodarzem © beduks
Po niespokojnej nocy rano wiedziałem , że nie jest dobrze. 7 dnia powinno się odpoczywać. Czułem się fatalnie bolały mnie łydki od skurczy, sił tyle co u niemowlaka. W planie etap 140 km do Perugii. By nie załamywać marszruty wsiadłem do pociągu i podjechałem jakieś 80 km. Droga do Perugii dosyć płaska, tylko ten nieznośny upał. Tuż przed miastem trochę pobłądziłem i wjechałem na dolotówkę do autostrady. Już miałem z niej zjeżdżać a tu karabinieri na sygnale. Zabrali mi dokumenty kazali zjechać i już szykowali się do pisania mandatu. Powiedziałem ,ze jestem pielgrzymem rowerowym i jadę do pobliskiego Asyżu no i na szczęście mi odpuścili Miasto leży na ogromniej górze. Jeżdzi tam mini metro takie małe Latochy tylko na szynach, pod ziemia i na estakadach. za 1,5 E przejechałem się tym cudem do centrum na ta wielka górę. Tam spotkałem mojego gospodrza Fedinia. Nareszcie pod dachem. Fred zaprowadził mnie do swojego mieszkania w centrum starego miasta. Kąpiel, pranie itp.W mieszkaniu hodował 8 kotów. Sam zajmuje się profesjonalnie śpiewaniem muzyki poważnej i występuje w zespole.Wieczorem poszliśmy na miasto gdzie odbywał się koncert. Zjedliśmy bardzo pyszna pizzę, była naprawdę znakomita. Miło było patrzeć jak 100 młodych ludzi bawi się w kulturalny sposób . Sceneria niesamowita parki, alejki deptaki zapełnione ludżmi czemu przyglądały się stare zabytki. W oddali widać światełka Asyżu do którego pojadę jutro.


To mnie dopadli © beduks

Panorama Perugii © beduks

W mini metrze © beduks

Jedziemy na górę © beduks

Z Frediniem © beduks

Perugia centrum © beduks

Bardzo zabytkowe miasto Perugia © beduks

8 kotów Freda © beduks

Fred zabawowy gość muzyk artysta © beduks

Nocny koncert w Perugii © beduks

Pizza nad pizzami © beduks

Panorama ze szczytu wzgórza © beduks

Z moim sympatycznym gospodarzem © beduks




