Brzegiem morza Martwego i nocleg w kibucu Side Boker.
Po spokojnej nocy w Ein Gedi gdzie spałem w namiocie rozbitym na betonie przed wejściem do parku dla żywych zwierząt. Zjadłem śniadanko do stałem zamarznięta butelkę z woda która rehabilitowałem nogę. Wiedziałem, ze dziś na rowerku za wiele nie pohulam a podjazd był na 100 m w górę. Więc pozostawał tylko autobus do największego miasta centralnego Izraela Beer Szewa. Zrobiłem godzinna wycieczkę po okolicy nad morze kilka fotek i jazda pustym autobusem. W planach miałem zwiedzanie największego kurortu nad morzem Martwym Ein Bokek zwiedziłem zza szyby autobusu. Masada tez odprowadzona wzrokiem , na szczęście byłem na niej w 2005 roku więc mniej żal. Kąpiel w morzu Martwym a właściwie leżenie na wodzie uczucie znane z pewnością dziwne. Pokręciłem kilka kilosów po Beer Szewa. Kupiłem z dużym trudem maść przeciwzapalną 50 NIS ale działała natychmiast rano następnego dnia opuchlizna znacznie mniejsza. Następny autobus wysiadłem w Kibucu Side Boker takim prawdziwym, niesamowity twór. Chciałem zaopatrzyć się w sklepie wyjaśniono mi, ze sklep jest tylko dla mieszkańców. Ciekawostką jest to , ze w tym właśnie kibucu żył i mieszkał założyciel potęgi nowoczesnego Izraela premier Ben Gurion kolonizator pustyni Negew. Jego słowa brzmiały" Albo my pokonamy tą pustynie , albo ona pokona nas". Po kilkudziesięciu latach widać , ze wygrał w sporej mierze człowiek. 5 km dalej był kolejny kibuc w którym miałem nocleg u niesamowitego Tamira którego gościnność przechodzi ludzkie pojecie. Jednocześnie gościł 4 osobową rodzinę z Gdańska 2 AngliI 2 miejscowe i mnie. Dał wszystkim kolacje pyszne spaghetti poczęstował arakiem i był bardzo szczęśliwy z tego powodu. Zapomniałem dodać , że chodził boso jak Cejrowski. Spotkałem kolejną niezwykłą osobę na swojej podróżniczej drodze.
O KIBUCU CZYLI KOMUNA W REALU.
Jakby ktoś chciał można nawet dzisiaj zapisać sie do kibucu zyć i pracować zapomnieć o podatkach, mamonie, opłatach, kredytach itp. są polacy którzy takiego życia spróbowali.
Kibuc (
hebr. קִבּוּץ) – spółdzielcze gospodarstwo rolne w
Izraelu, w którym ziemia i
środki produkcji są własnością wspólną. Kibuce odegrały znaczącą rolę przy tworzeniu państwa
Izrael i nadal odgrywają znaczącą rolę w narodowej gospodarce.
Ideowym podłożem powstawania kibucu jest połączenie
syjonizmu z
socjalizmem; wśród celów funkcjonowania kibucu ważne było przekształcenie świadomości
Żydów
poprzez nauczenie ich pracy fizycznej na roli oraz walki w obronie
wspólnoty. Mieszkańcy kibucu nie mają własnego majątku, posiadają równe
prawa i obowiązki; decyzje dotyczące strategii gospodarczej i podziału
dochodów podejmuje walne zebranie kibucników; ono też wybiera komitet
kierujący życiem kibucu między walnymi zebraniami. Przynależność do
wspólnoty jest dobrowolna.
Kibuce jako eksperyment społeczny
Zasady życia w kibucach przypominały w pewnym stopniu niektóre postulaty utopijnego
komunizmu,
choć ich założyciele nie odwoływali się do tej ideologii. Główną zasadą
był brak własności prywatnej, wspólnota całego majątku, wspólnota
dzieci oraz całkowita równość kobiet i mężczyzn. W tym kontekście kibuce
realizowały także częściowo postulaty
feminizmu i
egalitaryzmu. W kibucach negowano istnienie tradycyjnych
ról płciowych. W praktyce odbywało się to przez maskowanie
cech płciowych za pomocą luźnego ubrania, wykonywanie tradycyjnie męskich prac przez kobiety oraz unikanie np. stosowania
makijażu.
Ciąża i
poród były traktowane jako jedyna, narzucona przez
biologię, aktywność odróżniająca kobietę od mężczyzn. Jednak
wychowanie
dzieci – ze względu na wspólnotę – nie było postrzegane jako rola
kobieca i w założeniu miało być realizowane przez wszystkich bez względu
na płeć. Unikano indywidualizacji dzieci przez sformułowanie „mój syn”
lub „moja córka”. Kobiety były zachęcane do karmienia każdego dziecka w
jego okresie niemowlęcym, nie tylko urodzonego przez siebie.
Z tego samego względu usiłowano przekierować uczucia indywidualne –
takie jak miłość między kobietą a mężczyzną czy miłość macierzyńska – na
uczucia wobec wspólnoty. Indywidualizm był traktowany jako defekt
moralny. Tolerowane były sformalizowane związki małżeńskie, ale bez
całej rytualnej otoczki tradycyjnie im towarzyszącej.
W dłuższym okresie system ten nie został jednak utrzymany. Obserwacje
dokonane w kibucu Kiryat Yedidim pokazały, że po pewnym czasie
społeczności powróciły do tradycyjnych ról płciowych. O ile w
1920
roku zatrudnienie kobiet wynosiło 50%, o tyle po 30 latach pracowało
już jedynie 12% kobiet, reszta zajmowała się wychowaniem dzieci,
edukacją i usługami. W kibucu Artzi w 1975 roku pracowało również 12%, z
czego 9% na roli zaś 3% w zawodach przemysłowych. Mężczyźni stanowili
87% rolników, 77% pracowników przemysłowych i 99% pracujących na
budowach. Kobiety z kolei stanowiły 84% pracowników w edukacji i
usługach
[2].
Również w administracji kibuców z czasem kobiety przestały zajmować
równy procent miejsc – 84% stanowisk zajmowali w niej mężczyźni, którzy
stanowili również 71% osób zarządzających kibucem oraz 78% aktywistów
politycznych. Badacze przypisywali tę zmianę podejściu młodych pokoleń,
urodzonych w kibucach, które nie podzielało ideologicznego zaangażowania
ich założycieli w
egalitaryzm. O ile w pierwszym pokoleniu 68% kobiet wyrażało przekonanie, że
macierzyństwo
jest dla nich ważniejsze niż praca, o tyle w drugim pokoleniu było to
już 88%. Z czasem nastąpił także stopniowy powrót do indywidualnych
relacji
rodziców z dziećmi a także w parach małżeńskich.
Kibuc Side Boker został założony
15 maja 1952. W latach
1953-
1955 i od
1970 aż do swojej śmierci w
1973 mieszkał tutaj
Dawid Ben Gurion. W Sde Boker znajduje się jego grób. Dawid Ben Gurion popierał osadnictwo na Negewie i był inicjatorem założenia w
1967 winnic w Sde Boker.
Dawid Ben Gurion
- pierwszy premier Izraela, uważany za jednego z twórców państwa i
„Ojca Narodu”. Po wycofaniu się z życia politycznego zamieszkał w
tutejszym kibucu.

trasa 38 km rowerem 152 km autobusem

Jak rozbić namiot na betonie ... da się było miło i wygodnie murek zasłaniał od wiatru © beduks

Rano przed namiotem takie mega myszki biegały © beduks

Nowy dzień nowe sposoby © beduks

Mój super biwak w Ein Gedi © beduks

Spałem w gaiku palmowym mrówki wielkie jak pszczoły © beduks

Mój nocleg wypadł przy kasach do otwartego parku dla zwierząt żyjących na wolności © beduks

To takie pustynne zwierzątka niegrożne © beduks

Kamlot w morzu trochę osolony © beduks

Mój authorek na brzegu morza Martwego dokładnie -414 mnpm © beduks


Morza brzeg ptaków śpiew © beduks

Soli do solniczki? © beduks

Wieliczka wysiada © beduks

Słono nawet bardzo © beduks

Pustynne klimaty Ein Gedi © beduks

Plażowe instalacje w remoncie © beduks

Nadmorsko © beduks

Ein Gedi ma urok © beduks

Rano nad morzem © beduks

Oaza Ein Gedi © beduks

W oczekiwaniu na autobus © beduks

Puściutki i wygodny © beduks

Fajne widoczki © beduks

Kurort nr 1 nad morzem Martwym © beduks

Brzeg w Ein Bokek © beduks

Ein Bokek © beduks

Nad morzem Martwym © beduks

Brzeg w Ein Bokek naj kurorcie © beduks

W kierunku Beer Szewa © beduks

Znowu na poziome morza © beduks

Z trasy © beduks

Pustynia zaskakuje © beduks

Przed Beer Szewa © beduks

Fajka militarna © beduks

Wybór spory w BEER SZEWA © beduks

Samotne 3 wg mapy w Izraelu to już jest las © beduks

Widok na Negev © beduks

Z okna busa © beduks

Kibucowy sklep tu się nie płaci się bieze jak sie zapracuje © beduks

Taki trochę szary kibuc Side BOKER ale basen jest© beduks

Kibuc twór obronny pustynny zorganizowany by przeżyć © beduks

Klimaty spełnionego komunizmu © beduks

Kibuc posiada własna stację paliw © beduks

Pustynne widoczki Negev © beduks

Degustacja prawdziwego araku u Tamira © beduks

Tamir i Patrycja z Gdańska