Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2022, Styczeń5 - 3
- 2021, Grudzień10 - 0
- 2021, Listopad9 - 0
- 2021, Październik14 - 0
- 2021, Wrzesień22 - 0
- 2021, Sierpień9 - 0
- 2021, Lipiec5 - 0
- 2021, Czerwiec12 - 0
- 2021, Maj18 - 0
- 2021, Kwiecień13 - 0
- 2021, Marzec8 - 1
- 2021, Luty8 - 0
- 2021, Styczeń8 - 0
- 2020, Grudzień10 - 0
- 2020, Listopad14 - 0
- 2020, Październik9 - 2
- 2020, Wrzesień13 - 0
- 2020, Sierpień22 - 0
- 2020, Lipiec25 - 0
- 2020, Czerwiec19 - 0
- 2020, Maj12 - 1
- 2020, Kwiecień4 - 0
- 2020, Marzec12 - 0
- 2020, Luty10 - 2
- 2020, Styczeń11 - 1
- 2019, Grudzień12 - 1
- 2019, Listopad11 - 2
- 2019, Październik11 - 3
- 2019, Wrzesień11 - 0
- 2019, Sierpień5 - 0
- 2019, Lipiec6 - 1
- 2019, Czerwiec18 - 2
- 2019, Maj17 - 0
- 2019, Kwiecień12 - 0
- 2019, Marzec13 - 6
- 2019, Luty13 - 5
- 2019, Styczeń12 - 0
- 2018, Grudzień12 - 0
- 2018, Listopad13 - 1
- 2018, Październik13 - 3
- 2018, Wrzesień16 - 0
- 2018, Sierpień21 - 2
- 2018, Lipiec23 - 2
- 2018, Czerwiec21 - 3
- 2018, Maj26 - 12
- 2018, Kwiecień19 - 2
- 2018, Marzec21 - 18
- 2018, Luty18 - 0
- 2018, Styczeń13 - 1
- 2017, Grudzień7 - 1
- 2017, Listopad13 - 2
- 2017, Październik13 - 0
- 2017, Wrzesień17 - 3
- 2017, Sierpień17 - 1
- 2017, Lipiec24 - 1
- 2017, Czerwiec16 - 3
- 2017, Maj23 - 3
- 2017, Kwiecień22 - 7
- 2017, Marzec18 - 4
- 2017, Luty14 - 3
- 2017, Styczeń16 - 3
- 2016, Grudzień17 - 4
- 2016, Listopad16 - 5
- 2016, Październik17 - 5
- 2016, Wrzesień19 - 3
- 2016, Sierpień17 - 2
- 2016, Lipiec24 - 6
- 2016, Czerwiec20 - 6
- 2016, Maj27 - 10
- 2016, Kwiecień27 - 3
- 2016, Marzec25 - 17
- 2016, Luty20 - 26
- 2016, Styczeń18 - 4
- 2015, Grudzień17 - 3
- 2015, Listopad10 - 1
- 2015, Październik18 - 10
- 2015, Wrzesień16 - 4
- 2015, Sierpień13 - 8
- 2015, Lipiec28 - 11
- 2015, Czerwiec24 - 13
- 2015, Maj21 - 9
- 2015, Kwiecień21 - 18
- 2015, Marzec25 - 27
- 2015, Luty21 - 19
- 2015, Styczeń22 - 27
- 2014, Grudzień7 - 8
- 2014, Listopad11 - 14
- 2014, Październik13 - 3
- 2014, Wrzesień17 - 3
- 2014, Sierpień24 - 18
- 2014, Lipiec23 - 13
- 2014, Czerwiec22 - 21
- 2014, Maj13 - 5
- 2014, Kwiecień22 - 22
- 2014, Marzec15 - 11
- 2014, Luty10 - 11
- 2014, Styczeń11 - 14
- 2013, Grudzień2 - 1
- DST 99.27km
- Czas 05:22
- VAVG 18.50km/h
- VMAX 49.10km/h
- Temperatura 31.0°C
- Kalorie 3721kcal
- Podjazdy 427m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 14 do Acchalciche.
Sobota, 9 lipca 2016 · dodano: 23.09.2016 | Komentarze 0
Po wysokogórskim noclegu zaczęliśmy zjeżdzać w zielone doliny, temperatura rosła z każdą chwilą. Dojechaliśmy do miasteczka Achalkalaki jednego z większych w tym najbiedniejszym rejonie Gruzji. Rozpoczęła się najprzyjemniejsza zjazdowa ( podjazdy na tym etapie to 427 m zjazdy aż 1631 z 2150 m zjechaliśmy na 1024 mnpm) część trasy.Mijaliśmy piękny zamek na wzgórzu i liczne kramy z owocami i winem . Etap długi, ale bardzo przyjemny. W Acchalciche na wzgórzu piękny zamek i znależliśmy tania kwaterę z bardzo dobrymi warunkami nieopodal z widokiem na ta zacną budowlę. Pranie Andrzej kolacja ja i była dosyć wystawna w wygodnym wielkim łożu można było zebrać siły na następny etap.

I wiemy gdzie jesteśmy © beduks

Kwitnę na trasie © beduks

Tu zabłądziliśmy © beduks

Czy to wagon ? może kiedyś teraz to poważny most przez rzekę kreatywność ponad wszystko © beduks

Zamek górski a właściwie ruiny © beduks

Oczarowany AS © beduks

Fajna zielona górka © beduks

Dla tych widoków warto było się wysilać © beduks

Trasa zjazdowa jak miło © beduks

Zamczysko godne uwagi © beduks

Zamek przedni © beduks

Miasto na A bardzo historyczne © beduks

Kolacja prawie na zamku © beduks

Zmachał sie to i śpi zasłużenie © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 69.97km
- Czas 06:06
- VAVG 11.47km/h
- VMAX 63.70km/h
- Temperatura 16.7°C
- Kalorie 3114kcal
- Podjazdy 981m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 13 wracamy do Gruzji.
Piątek, 8 lipca 2016 · dodano: 20.09.2016 | Komentarze 1
Rano przy składaniu namiotów lunął silny deszcz. Obsługa stacji paliw wsparła nas daj ac nam do dyspozycji całkiem wygodny pokój socjalny. Niebawem przyszła pani z restauracji i przygotowała dla nas bardzo smaczne wprost królewskie śniadanie. Czego tam nie było ? Smakołyki regionalne i domowe przetwory dostaliśmy również paczki na drogę z owocami. Deszcz nie ustawał cóż trzeba ruszać po mokrym. Droga wiodła cały czas lekko pod górę. Zaraz za miastem wyszło słońce i zrobiło się pięknie , choć nie do końca bo znowu złapałem gumę. Długo i namiętnie podjeżdżaliśmy w kierunku gruzińskiej granicy , było coraz wyżej i coraz chłodniej. Przejście granicy bez problemów choć sama placówko co nie co egzotyczna i dzika. Rozpoczął się najtrudniejszy chyba odcinek na wyprawie. Jechaliśmy pod górkę ok 5 % i nie to było najgorsze tylko bardzo silny chodny przeciwny wiatr , który zabierał siły, droga też była kiepskiej jakości. O czym powiedzieli nam niemieccy rowerzyści mijani przed granicą. Ubieraliśmy coraz to nowe ubiory bo temperatura na płaskowyżu spadła do 9 stopni . Przed kolacja dotarliśmy do wiejskiego sklepu na zakupy. Dostaliśmy pyszny kawał sera od mieszkańca w prezencie a co prawdziwy rarytas. Tylko dlaczego oni chodzą w zimowych czapkach latem. Na wysokości 2150 mnpm rozbiliśmy namioty zjedliśmy kolejna jajecznice , myć nie było się gdzie więc dzień dziecka. Mocno zmęczeni poszliśmy spać na naszym wysokogórskim biwaku. za 3 km będzie 1000 km na wyprawie.
Śniadanie mistrzów © beduks

Armeńsko polska kulinarna integracja © beduks

Ku granicy © beduks

Masa mięska © beduks

Co raz bliżej do Gruzji © beduks

Drogi gruzińskie czyli pułapki © beduks

Spokojnie plenerowo bez aut i ludzi © beduks

Spokój i bardzo fajna traska © beduks

Szaszłykowa dolina © beduks

Teraz tylko zjazdy jak miło © beduks

Aura jest z nami i AS © beduks

Takie owoce sprezentowane © beduks

Miasto gdzie królują krowy © beduks

Wolność dla woła © beduks

Niemcy wymiatają © beduks

Jazda jazda © beduks

Biwak płaskowyżowy © beduks

Tylko dlaczego ludzie chodza tu w czapkach latem? © beduks

Górski płaskowyż jest chłodno 6 stopni © beduks

Niby wysoiko a gór nie widać © beduks

Nasz wysokogórski nocleg 2150 mnpm © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 58.92km
- Czas 03:27
- VAVG 17.08km/h
- VMAX 32.80km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 1705kcal
- Podjazdy 188m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 12 Erewań i przejazd do Gumri.
Czwartek, 7 lipca 2016 · dodano: 08.09.2016 | Komentarze 0
Rano patrzę za okno jest lazur. To będzie Ararat. Pobiegłem w miasto i pytam skąd widać i szczęka czy żuchwa opadłą . Majestatyczna góra wyłaniająca się spośród chmur była zupełnie czymś innym co do tej pory widziałem. Po śniadaniu wyjechaliśmy za miasto i święta góra Ormian położona tuż za turecka granicą widoczna była jeszcze lepiej. Cała seria fot i jedziemy główną drogą na Erywan. Bardzo ciepło. Wydaje się, ze jazda do szarej smutnej i bezwyrazowej stolicy Armenii był jednak błędem. W lekkim stresie przedarliśmy się do centrum. Miasto koszmarek nawet centralny plac taki sobie. Do pięknego Tblisi Erywan nie ma szans. Kolejne przejeżdżanie tego sporego i ruchliwego miasta było bez sensu stąd wsiedliśmy w pociąg do Gumri który jechał powoli i długo klucząc pomiędzy górami. Już o zmroku wysiedliśmy w tym jednym z większych miast Armenii i rozbiliśmy się nieopodal stacji paliw. W pociągu degustowaliśmy pyszne wino z granatów, pierwszy raz miałem okazję, jest doskonałe.
Pierwsze spotkanie z Araratem i Lenin też patrzy © beduks

Pierwsze silne doznania © beduks

Plac naczelny miasta Ararat © beduks

Ararat sprzątany © beduks

Potęga 5 tysięcznika różnica poziomów 4600 m © beduks

Góra wielka silnie historyczna © beduks

Z Araratem w tle © beduks

Butelki do koniaku © beduks

Koszmar stolica Armenii © beduks

Centrum Erywana © beduks

Dworzec główny Erywan © beduks

Gość na koniu tu wszystkie pomniki są z koniem © beduks

muzeum kolejnictwa na dworcu Erywan © beduks

Wycieczkowiec Erywański © beduks

Na dworcu głównym w Erywaniu halo tu Erywan ( wino z granatów) © beduks

Tym pojedziemy do Gumri © beduks

Żegnamy Ararat © beduks

Przed Gumri © beduks

Towarzyski Polak z Kaszub © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 73.16km
- Czas 05:20
- VAVG 13.72km/h
- VMAX 52.60km/h
- Temperatura 32.0°C
- Kalorie 3404kcal
- Podjazdy 979m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 11 do Araratu.
Środa, 6 lipca 2016 · dodano: 07.09.2016 | Komentarze 0
Pospaliśmy dłużej niż zwykle i ruszyliśmy na trasę przy sporej temperaturze. Jechaliśmy owocową doliną pełną sprzedawców różnych fruktów, wina i czaczy. Na trasie spotkaliśmy sympatycznych włochów z którymi kilkakrotnie wyprzedzaliśmy się tego dnia. Na trasie poczęstowano nas owocami i lawaszem, miły niespotykany w Europie gest. Pan z Iranu również nas ugościł kawiorem i szaszłykiem. Długo i namiętnie w upale na podjazdach. Przejazd przez czerwony kanion i bardzo długi zjazd do miasta Ararat. Słynnej góry nie było widać bo pogoda padła. ( pozostała nadzieja na rano ). Zaczęło padać, ale uczynni mieszkańcy pilotowali nas do spokojnego hoteliku , gdzie pojedliśmy pysznego arbuza.
Campingowo rewelacja © beduks

ruszamy na Ararat © beduks

Czubek czy góra co ja tutaj robię? © beduks

Ranek wita nas widokami © beduks

Zatrzymuje czas © beduks

Alkoholowa dolina © beduks

Precjoza czereśniowe © beduks

Jest wybór winny © beduks

Podjazdy moja pasja © beduks

Podjazd z bufetem za free © beduks

Co za tym wzniesieniem jasne kolejny podjazd polecam na ukojenie nerwów © beduks

Teraz tylko w dół © beduks

Włosi jeżdżcy tacy sobie za to mili © beduks

Cmentarnie i widokowo © beduks

Na Ararat © beduks

Irańczycy mili ludzie © beduks

Kawior i lawasz od pana z Iranu czemu nie szaszłyk też był © beduks

Przyrodniczo po Armeńsku © beduks

Naprawdę ciekawe miejsce na rowerowanie © beduks

Panorama każda piękna jak każda inna © beduks

Cmentarzyk bardzo wysoko © beduks

Pogoda sprzyja zmęczenie narasta © beduks

Holendrzy maja pod góę my już nie © beduks

Na dole czeka na nas niezwykły Ararat © beduks

Damian i Armenia © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 90.76km
- Czas 05:32
- VAVG 16.40km/h
- VMAX 55.10km/h
- Temperatura 25.8°C
- Kalorie 3752kcal
- Podjazdy 812m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 10 przełęcz Selima.
Wtorek, 5 lipca 2016 · dodano: 01.09.2016 | Komentarze 0
Jedziemy nadal dalej wzdłuż Sewanu do Martuni. Na trasie wiele historycznych chaczkarów , czyli krzyżów rzeżbionych w kamieniu.Za tą miejscowością kolejne , dość łagodne jednak bardzo długie podjazdy na słynną przełęcz Selima. Droga wydawała się nie mieć końca osiągnęliśmy najwyższy punkt wyprawy 2410 mnpm. Piękno przełęczy Selima kładzie na kolana zaczęły się-zjazdy serpentynami. Przebiło to nawet zjazd do Andory w Pirenejach. Tarcze polewałem wodą by nie spalić klocków. 13 km 1450 m niżej, słoneczna bardzo ciepła owocowa dolina. I tu spotkało nas ogromne zaskoczenie w postaci znakomicie położonego i wyposażonego campingu. Nie odbiegał standardami od tych z europy zachodniej z wyjątkiem śmiesznie niskiej ceny i zagęszczenia byliśmy tylko we 2 na całym terytorium. Spaliśmy w domku na drzewie, a gospodyni powiesiła nam na drzewie router wifi. Ucięliśmy teletransmisje z domem i znajomymi degustując pyszne miejscowe wino.
Chaczkary historia tej ziemi © beduks

Precyzyjnie w kamieniu © beduks

W środku małego chramu © beduks

Cmentarz po Ormiańsku © beduks

Zawsze na wzniesieniu © beduks

Ludzie dbaja o pamięć © beduks

Kolejny chaczkar © beduks

Duży chaczkar © beduks

Technologia cięcia głazu © beduks

Przed przełęczą © beduks

Mgliście i pochmurnie © beduks

Na przełęcz Selima zapowiada się pysznie© beduks

Rekord wysokości © beduks

Chłodzenie tarcz © beduks

U góry 9 stopni © beduks

Przez wieki jedyna droga przez te góry © beduks

Pustkowia Armenii © beduks

Zjazdowiec AS © beduks

Zielo mi zielono © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 90.76km
- Czas 05:32
- VAVG 16.40km/h
- VMAX 55.10km/h
- Temperatura 23.8°C
- Kalorie 3752kcal
- Podjazdy 812m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 9 Sewan zdobyty.
Poniedziałek, 4 lipca 2016 · dodano: 31.08.2016 | Komentarze 1
Z rana w mglistej pogodzie rozpoczęliśmy bardzo męczący podjazd na przełęcz. 2 godziny sporo potu i jest kolejny długi tunel. W tunelu ciemno ciasno i spory stres. Wyjeżdżamy na 2100 mnpm i nagroda widok na skąpane w słońcu ogromne jezioro Sewan, czyli Armeńskie morze. Cierpło miło i fantastyczne widoki. Zrobiliśmy popas przy bardzo cywilizowanym markecie. Okolica to głownie sprzedaż ryb sewańskich w różnym wydaniu, my skosztowaliśmy wędzonej. Ruszyliśmy wzdłuż brzegu , biwak na samym brzegu tego cuda natury. Ciepła kolacja na maszynce i toast koniakiem za osiągnięcie jednego z głównych celów wyprawy. Trochę nastrój psuły 1000ce muszek, co i tak nie przeszkodziło nam w w kąpieli w ciut chłodnej wodzie w końcu jezioro leży na wysokości 1920 mnpm. czyli wyżej niż Kasprowy Wierch.Sewan (orm. Սևան լիճ – Sewan licz) – największe jezioro w Republice Armenii, a także największe jezioro Kaukazu i jedno z najwyżej położonych jezior świata (1916 m n.p.m.). Położone jest 120 km na północny wschód od Erywania w prowincji Gegharkunik. Razem z jeziorami Wan i Urmia nazywane jest jednym z trzech mórz Armenii (jako jedyne spośród nich leży na terytorium współczesnej Republiki Armenii). Jezioro chronione jest przez Sewański Park Narodowy od czasu jego utworzenia w 1978, kiedy jeszcze Armenia była jedną z republik ZSRR[3]. Ponadto jest objęte konwencją ramsarską od 6 lipca 1993
Jezioro Sewan widziane z klasztoru Sewanawank Państwo
• średnia
• maksymalna
25m
80m Objętość 32,927 km³ (2002)

Nie ma lekko podjazd czyni rowerzystę silnym jeszcze prawie 7 km © beduks

Przed przełęczą pochmurno © beduks

Jest nareszcie jeszcze 3 km w ciemnicy © beduks

Po 2 stronie przełęczy © beduks

To zjeżdżamy nad Sewan © beduks

Kraina rybek © beduks

Rybki żywe © beduks

Piec do lawaszu w markecie © beduks

Nad Sewanem © beduks

Hit armeński dacza w beczce po paliwie © beduks

Miasta szare i smutne © beduks

Na trasie takie dzieła © beduks

Sewan to jest konkret © beduks

Na trasie do noclegu © beduks

200 km obwodu jeziora © beduks

Przeciwny brzeg © beduks

Brzegiem Sewanu © beduks

Czuć wysokość © beduks

Magnetyczne wrażenia © beduks

Biwak nadsewański © beduks

Na biwaku © beduks

Kolacja wrze © beduks

Wieczorowa pora i Sewan © beduks

Takie to proste wystarczy rozbić namiot © beduks

I jeszcze jedna fota jeziora © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 87.55km
- Czas 06:12
- VAVG 14.12km/h
- VMAX 50.30km/h
- Temperatura 23.2°C
- Kalorie 4284kcal
- Podjazdy 1456m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 8 na przełęcz Puszkińską.
Niedziela, 3 lipca 2016 · dodano: 30.08.2016 | Komentarze 0
8 etap to poważne wyzwanie wjazd na słynny Puszkińskij Pierewał. Podjazd zajął ok 2 godziny mozolnej wspinaczki zakończone długim ciemnym tunelem. Zjazd do słonecznej doliny bardzo przyjemny. Dalej było nie po drodze więc wróciliśmy na przełęcz na pace woskowego auta. Kolejny zjazd do Vanadzor. Zaczęliśmy kolejny bardzo długi podjazd. Niestety zaczęło padać deszcz był zimny i bardzo nieprzyjemny pow.2200 mnpm jechało się kiepsko. Szalony kierowca chciał mnie pozbawić życia jadąc na czołówkę i niewiele zabrakło by mu się udało. Z lekko starganymi nerwami zostaliśmy podjęci przez życzliwych Ormian darmowym posiłkiem. Pogoda wróciła i bardzo długi zjazd do słonecznego Dilian bardzo przyjemny. Udało się przed wieczorem "ugryźć" 3 km podjazdu na przełęcz Sewańską. Trochę problemów z miejscem na nocleg, w końcu rozbiliśmy namioty na opuszczonej posesji na bardzo widocznym miejscu. Skutek był taki, że wieczór umilały nam okoliczne dzieci , w nocy mieliśmy odwiedziny wstawionych panów którzy bezskutecznie zapraszali nas na koniak.

Jak chcesz potu i zmeczenia Armenia ok © beduks

Góry zawsze piękne © beduks

Podjazd pod Puszkińska przełęcz © beduks

Krówki na stoku nie na asfalcie © beduks

Tunel na przełęczy © beduks

Za Puszkińska przełęczą © beduks

Zjazdy nareszcie © beduks

Panie do oprawienia © beduks

Biją łowieczki © beduks

Skórki z owiec całkiem świeżo zdjęte © beduks

Słynne ormińskie szaszłyki © beduks

W Dilian z miejscowymi © beduks

Ten słynny barszcz nie skosztowaliśmy © beduks

Jest moc i chęć tu mnie prawie ubili © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 101.38km
- Czas 05:46
- VAVG 17.58km/h
- VMAX 57.60km/h
- Temperatura 34.0°C
- Kalorie 5042kcal
- Podjazdy 1375m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 7 zaczęły sie poważne góry.
Sobota, 2 lipca 2016 · dodano: 30.08.2016 | Komentarze 1
Armenia powitała nas podjazdami które rosły i rosły. w Południe temperatura przekroczyła 40 stopni. W mieście Alawerdi odpoczęliśmy ciut i pięknym kanionem rzeki Dilijan pojechaliśmy do Vanadzor. Tam kolacja w KFC. Na trasie pogadaliśmy w ciekawy sposób z miejscowymi było bardzo sympatycznie . Kawałek za Vanadzor biwak na dziko na stoku góry. Sen piękny przy grożnych pomrukach burzy która nas oszczędziła. Następnego dnia wielkie wyzwanie przełęcz Puszkińska.
Biwak nadrzeczny © beduks

Zapowiada się piękny dzień tylko ten upał © beduks

Mój mały domek na 3 tygodnie © beduks

Armeńska rodzina wraca z zakupów © beduks

Ruszamy w Armenię © beduks

Andrzej i Armenia ( pani znała 4 języki i miała niesamowitą wiedzę o świecie)© beduks

Zaczynają się poważne góry © beduks

Krajobrazy ormiańskie © beduks

Armeński bombobus © beduks

Armeńskie klimaty © beduks

Teraz żarty się skończyły zaczęły sięgóry © beduks

Dolina rzeki Dilian © beduks

Krajobraz poradziecki © beduks

Góry Armenii 80 proc kraju leży powyżej 1000 m © beduks

Widoczki zacne © beduks

Najwięcej jest wulkanizacji i myjek © beduks

Góra jak z władcy pierścieni © beduks

Asfalciki niezgorsze © beduks

Rzeka Dilian © beduks

Powoli podnosimy się coraz wyżej w kierunku jeziora Sewan © beduks

Ulice Alaverdi © beduks

Przyroda przepiekne miasta ubogie © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 81.33km
- Czas 05:26
- VAVG 14.97km/h
- VMAX 58.10km/h
- Temperatura 31.0°C
- Kalorie 3183kcal
- Podjazdy 636m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 6 do Armenii
Piątek, 1 lipca 2016 · dodano: 22.08.2016 | Komentarze 1
Pospaliśmy do 9.00 co oznaczało jazdę w upale, mecz trzeba było odespać. Sprawnie opuściliśmy Tblisi. Zacząłem odczuwać skutki zatrucia, od kilku dni część mojej diety stanowił stoperan. Nasilenie nadeszło nagle, stad jechało się dosyć ciężko. W południe temperatura dobiegała do 40 stopni. Zatrzymaliśmy się w bardzo sympatycznej restauracji w Marmeuli . Staliśmy się atrakcją dnia , a jedzenie gruzińskie było pyszne zwłaszcza wołowina. Teren zaczynał lekko falować , na horyzoncie zobaczyliśmy wielkie góry Armenii.Spotkaliśmy parę ze Szwajcarii jadącą do Nepalu. I Ukraińca jadącego dookoła morza Czarnego. Przestrzegał nas przed koszmarem ogromnych podjazdów w Armenii , ale to dopiero przed nami. Na granicy Andrzej miał małe problemy z wjazdem, ale wreszcie byliśmy na armeńskiej ziemi. Wymiana dolarów na dramy dostaliśmy prawie 100000 ichniejszej waluty dram.Biwak nad rzeką kilka km od granicy , było miło i spokojnie.
Rwąca potężna Kura © beduks

Dzisiaj bardzo ciepło upalnie © beduks

Jadło po gruzińsku © beduks

Reklama Sobieskiegio w Azji © beduks

Jest kontakt © beduks

Para ze Szwajcarii © beduks

Mini peleton © beduks

Armenia coraz bliżej © beduks

Bardzo szczupły rowerzysta z Ukrainy opowiadał o koszmarze armeńskich gór trasa dookoła morza Czarnego © beduks

Na granicy auto na sznurkach © beduks

Pewne problemy ASA © beduks

Żegnaj Gruzjo © beduks

Witaj Armenio © beduks

Kupa dramów nasza © beduks

Już w Armenii © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016
- DST 30.62km
- Czas 02:00
- VAVG 15.31km/h
- VMAX 40.60km/h
- Temperatura 32.8°C
- Kalorie 1057kcal
- Podjazdy 128m
- Sprzęt Trek wyprawowy
- Aktywność Jazda na rowerze
Gruzja i Armenia dzień 5 Tbilisi
Czwartek, 30 czerwca 2016 · dodano: 22.08.2016 | Komentarze 1
Etap krótki 30 km, ale jazda przez Tbilisi to hardkor rowerzysta tam nie istnieje. Jest złem przeszkodą. Stresik był nawigowanie do legendarnego Guest Hause Irina na Ninoshvili trudne. Ale. warto było okazało się , że Irina odeszła tak przykro naj przyjaciel polaków w Tblisi. Przyjęła nas Luna jej córka i było zacnie albo nawet niewyobrażalnie jej empatia kładła na kolana. Ruszyliśmy pieszo i metrem w miasto 1 cel carskie banie. Łaźnie gruba rura w baseniku woda o temperaturze b wysokiej,sauna. Andrej myślał , że zostanie ugotowany i podany w formie rosołu po przywidzku . Ja wziąłem kultowy piling szorstką szmatą ( w domu stosuję to samo od 1 pobytu w 2012 polecam) i jeszcze kosił mnie ten sam bos co. 4 lata wcześniej. Odpoczynek i. zwiedzanie naprawdę pięknego Tblisi ( ohyda Erewania) Siminda Sameba stare miasto i pieszko na nocleg i mecz Polska Portugalia hiicior mistrzostw EU. Luna pomogła mi usmażyć jajecznicę był tzw dyskretną 3 ręką coś niesamowitego. Dała litr saperawi na mecz wrócił jej syn dodał 2 i mecz był winny szkoda tylko dramatu rzutów karnych bo gorsi nie byliśmy i pl mogła wygrać te zawody w kopaną kulkę. Spać, ach spać słodko po gruzińsku.
Słynne Carskie banie © beduks

Lody polskie w Gruzji © beduks

Auto na kołkach © beduks

Ciminda Sameba © beduks

Na moście nad Kurą © beduks

Plac prze Samebą © beduks

Potęga Sameby © beduks

Widok z okna Irina Guest House © beduks

Jajeczniczka w Irina haus © beduks
Kategoria Gruzja i Arm. 2016


